10 lutego 2013

Matka Polka pomylona i płyn do mycia naczyń...


Dobra przyznaję się wszem i wobec POMYLIŁAM SIĘ. Biję się w piersi, jest mi łyso (tak, tak Edytko), głupio i w ogóle :) Impreza była fajna! Ale co ja poradzę, że ludzi z założenia nie lubię i się między nich nie pcham, no już się taka aspołeczna urodziłam. Przyznaję jednak, że było warto choć na chwilę opuścić domowe pielesze, no może nie na taką znowu chwilę bo wróciliśmy o 4 nad ranem, a to już było prawie morderstwo dla mojego lekko nadszarpniętego latami organizmu, ale warto było. Ludzie okazali się być całkiem ludzcy o co wcześniej (tu też biję się w piersi i kajam przed wyżej wspomnianymi) ich nie posądzałam. Jedno mnie tylko zastanawia. Czy jest możliwe żeby w jednym miejscu zgromadzić sporo całkiem sympatycznych kobiet (pomijając oczywiście moje babulce forumowe,ale forum to akurat zasługuje na osobny post więc się rozwodzić nie będę) ? No chyba, że mój mąż  je wszystkie opłacił, ale nie sądzę żeby było go na to stać (finansowo rzecz jasna) ;)

No,a  co z tym płynem do mycia naczyń? Ano tyle, że zauważyłam pewną zależność. Zawsze jak mój małżonek jedzie sam na zakupy, a ma na karteczce (bo każdy szanujący się mąż karteczkę zabiera) wypisany płyn do mycia naczyń to przywozi mi taki, na którym jest napisane, że jest delikatny dla rąk. I sobie tak myślę, że to chyba jednak z troski, z chęci powiedzenia, że jestem ważna i że się o mnie troszczy. Metoda wyrażania uczuć nader dziwna co prawda, ale czy to nie naczelnym hasłem IRA było, że 'cel uświęca środki'? :) I może jest to tylko moja nadinterpretacja faktów,ale zawsze gdy rozpakowuję zakupy albo stoję nad zlewem pełnym tego czego zmywarka nie toleruje, lubię właśnie w ten sposób myśleć o pozornie banalnym płynie do mycia naczyń....

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP