14 sierpnia 2014

Dziwi mnie....


Od kilku dni w powietrzu wyczuwam jesień, jakoś szybko w tym roku. Powietrze mimo, że słońce świeci, no przynajmniej przez jakąś część dnia, jest coraz chłodniejsze, a poranki coraz mniej zachęcają do wczesnego wstawania. Ok, jeszcze jakieś dwa tygodnie dzieli mnie od wczesnego wstawania, ale mentalnie już się przygotowuję.
Moja kuchnia odkrywa przede mną swoje nowe oblicze, a to za sprawą zapraw. Regał w piwnicy w zdumiewająco szybki sposób zapełnił się słoikami. Są jabłka, ogórki pod różnymi postaciami, szpinak, syrop miętowy, sos pomidorowy - jak nic jesień idzie.
Ale to nie miał być post o jesieni, miał być post o sprawach, które ostatnio obserwuję i które mnie na swój sposób dziwią, intrygują, ciekawią. A co mnie ostatnio zdziwiło? Ano korki na autostradach bo wszędzie są i w Hiszpanii są i we Włoszech są, a u nas są dziwne i non stop w tv tylko korki i korki.
I sprawa prof Chazana mnie dziwi. No bo normalnie jak ktoś złamie prawo choćby i pobudki miał najlepsze to wszyscy mówią ukarać, a tu się dziwią, że jest kara. Nie dyskutuję czy słuszna, czy adekwatna, czy miał rację czy nie miał, prawo złamał. Dura lex sed lex. Kwestie etyczne pozostawiam każdemu do rozstrzygnięcia we własnym sumieniu.
I duet Lemański vs Hoser mnie dziwi. Popieram kapłanów z charyzmą, z podejściem do młodych, nieszablonowych. Mówią, że ks.Lemański jest celebrytą. Ano trochę jest i chyba trochę parcie na szkło ma, ale takich ludzi nam trzeba to za takimi idą miliony, to takich słuchają ludzie na Woodstoku, to tacy mogą coś zmienić. W dobie kryzysu wiary jaki przechodzi Kościół no cóż takich celebrytów nam trzeba. Jednakże prywatne wycieczki księdza i biskupa już mnie irytują i nudzą. Bo to trochę jak z tymi korkami, ile razy można słuchać, że ksiądz znowu jest wezwany na dywanik, z drugiej strony ksiądz stosuje taktykę 'na złość mamie odmrożę sobie uszy' i sam się na ten dywanik prosi.
O i konwój mnie dziwi, tzn. wczoraj mnie dziwił jak zniknął, a dziś się odnalazł. Był - nie ma, nie ma - jest.
Konwój jest, a czego nie ma. Ano Legii w Lidze Mistrzów :) I tu też choć dla każdego poznaniaka, Wielkopolanina czy reszty kraju (bo nie od dziś wiadomo, że Polska to się dzieli na Warszawkę i całą resztę ;) ) Legia to wróg, to jednak wroga żal. Regulamin złamany, kara musi być, ale poczucie niesprawiedliwości jest ogromne.

No i miało być więcej, dłużej, obszerniej, ale wszystko zburzył MMS od brata, który chwilę temu dostałam. Świeżutki, jeszcze gorący, z Ostródy, z miejsca w którym dokładnie teraz miałam być, z koncertu Tabu.
W związku z tym ciągu dalszego nie będzie, idę ukoić żal i tęsknotę za najpiękniejszym w tej chwili miejscem na ziemi, a w tym ukojeniu pomoże mi jabłecznik, który 20 min temu wyjechał z piekarnika :D Smacznego!

Nie jabłecznik, ale za to jesiennie z wczoraj :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP