15 stycznia 2015

Kontrowersyjna pigułka 'po'.



W sumie miałam nie zabierać głosu. Śliski temat i budzi duże kontrowersje. Ale taki już ze mnie typ, że jak mnie coś męczy to wyrzucić z siebie muszę i koniec. Tak się jakoś złożyło, że trafiłam w internecie na kilka komentarzy odnośnie głośnej dość w mediach sprawy wprowadzenia w Polsce 'pigułki po' bez recepty.


Jedni się cieszą inni się oburzają, a wielu nie ma tak naprawdę pojęcia o co w ogóle chodzi.
Przede wszystkim, o czym dowiedziałam się po 10 minutach szperania w sieci, nie chodzi w ogóle o tzw. 'pigułki po', ale o jedną konkretną o nazwie ellaOne.

Dlaczego ta jedna? Nie mam zielonego pojęcia.
Czy popieram?
Nie.
Dlaczego?
Bo obawiam się, że zamiast służyć temu, czemu służyć powinna, stanie się lekiem na głupotę ludzi młodych, nieodpowiedzialnych i niewyedukowanych w sferze seksualnej.

Wiedza młodzieży, a często i dwudziestoparolatków na temat rozrodu, cyklu miesięcznego kobiety czy antykoncepcji woła o pomstę do nieba. Chciałoby się zapytać czy ci ludzie w podstawówce na biologii na wagary chodzili, bo nawet takiej elementarnej wiedzy nie mają.
Do tego obniża się wiek inicjacji seksualnej, gimnazjaliści organizują swoiste konkursy w kategorii kto już jest 'po'.

I teraz daje się im do ręki narzędzie, o którym również nie mają zielonego pojęcia. Nie chcę przez to powiedzieć, że 'pigułka po' to całe zło, ale jak się takiemu dzieciakowi nie chce przeczytać ulotki od głupiej prezerwatywy to ulotki od tej pigułki też raczej nie przeczyta. A jak wiemy przed zażyciem leku należy zapoznać się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą itd...

Wiem, wiem to od rodzica zależy jak wychowa dziecko, czy o wszystkim z nim rozmawia itp.
Bla, bla, bla....jak takiemu hormony mózg sfilcują to o wychowaniu raz dwa zapomni, a o tym, że najlepiej jakby przyszedł/przyszła do mamusi czy tatusia pogadać, to już na bank.

I jeszcze jedno, bo niewiedza w tym zakresie aż boli. Pigułka 'dzień po' to nie pigułka wczesnoporonna i nie ma z nią absolutnie nic wspólnego. Nie usuwa ciąży i nie służy aborcji (przypominam, że aborcja w Polsce z wyjątkiem konkretnych wskazań jest nielegalna).


EDIT: Dokładnie dwa lata po całym zamieszaniu toczy się dyskusja o tym, czy pigułki 'dzień po' powinny być znowu na receptę i choć byłam przeciwna zniesieniu recept to dzisiaj mierzi mnie tłuczenie tego tematu na nowo. Przez te dwa lata nie słyszałam, żeby ktoś od tych pigułek zachorował, zrobił sobie krzywdę czy umarł więc albo ci co ich potrzebują czytają ulotki, albo nadal wstydzą się iść do apteki i je kupić. Przyznaję moje obawy się nie potwierdziły. Na szczęście. Tak naprawdę nic się nie wydarzyło, a może niejednej kobiecie możliwość zakupu tej pigułki, bez konieczności opowiadania lekarzowi o swoim nieszczęściu bądź głupocie, 'uratowała' życie. Zmiany są dobre, ale jak się zmienia coś co w sumie się sprawdziło, tylko po to żeby to zmienić, albo tylko dlatego, że ma się inne przekonania to już dobre nie jest.


4 komentarze:

  1. W naszym pieknym kraju edykacja seksualna jest do d***, byc moze w tensposob chca oczyscic swoje sumienie. Odnosze wrazenie, ze swego rodzaju legalizacja tych tabletek jest przyzwoleniem na to co sie dzieje. Po co edukowac i sie starac skoro mozna pozwolic i ukryc swoje porazki! Jestem kategorycznie przeciw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu masz rację. Młodzi wiedzę czerpią z internetu i od kolegów i przyjmują ją bezkrytycznie. W szkołach to już się chyba niczego sensownego nie uczą, a w wielu domach to temat tabu. Ułatwienie dostępu do pigułek 'po' daje im możliwość podejmowania kolejnych głupich decyzji.

      Usuń
  2. Dlaczego akurat ta jedna tabletka? Odpowiedź nasuwa się sama "ktoś ma na tym zarobić". Czy popieram? Szczerze mówiąc mam duże wątpliwości. Tak jak piszesz tabletka trafi pewnie głównie do niezbyt wyedukowanej młodzieży, ale z drugiej strony lekarze są trochę też winni tej sytuacji. Nie raz wychodziła afera, że lekarz nie chciał takiej tabletki przepisać. Tabletka nie jest tania, więc też nie będą tego łykać jak cukierów. Myślę, że gorsze rzeczy mamy dostępne na wyciągnięcie ręki. Może czas po prostu w końcu postawić na edukację seksualną z prawdziwego zdarzenia?

    OdpowiedzUsuń
  3. Biorąc pod uwagę ile ta tabletka kosztuje, to bardzo wątpię by młodzież jadła ją jak cukierki. Poza tym nie wierzę, że skoro wstydzą się kupić prezerwatywy, to bez wstydu kupią te tabletki. Nie przesadzajmy.
    Bardziej szkodliwa nic organizmu jest viagra, a jest dostępna bez recepty. Pomijam już wrażliwość panów na temat tego, czy "mogą". Zapewne nie raz i nie dwa trafił się i trafi taki, który weźmie więcej niż zalecana dawka, by być bardziej, że tak powiem jurnym :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP