17 stycznia 2015

Nie cierpię 'Matek Idealnych'



jak być matką idealną


Istnieje taki rodzaje matek, który działa na mnie jak płachta na byka. Sorry już tak mam, nie trawię i już. To typ 'Matki Idealnej' nierzadko występujący w jednym ciele z 'Matką Wiem Wszystko'. Normalnie w przyrodzie takie zjawiska nie występują, ale niekiedy zagnieżdżają się w głowach co niektórych kobiet.


Te dwa typy zamieszkujące jeden organizm ujawniają się w zależności od okoliczności czyli od tego komu akurat taka matka relacjonuje swoje życie. Od początku przygody z macierzyństwem Matka Wiem wszystko żyje w poczuciu, że rzeczywiście wie wszystko i nic nie jest dla niej zaskoczeniem, zwłaszcza gdy coś przytrafia się jednej z jej koleżanek. 

Potrafi z lepszą precyzją niż ginekolog ocenić czy dziecko koleżanki (pomimo tego, że nadal znajduje się w jej brzuchu i gołym okiem jest jakby niezauważalne) rozwija się prawidłowo i bez mrugnięcia okiem stwierdza, że na pewno coś musi być nie tak, powodując u ciężarnej niemalże zawał.

Ciążę Matka Idealna oczywiście przechodzi idealnie czyli zupełnie inaczej niż przeciętna kobieta. Absolutnie nie ma porannych spotkań z sedesem, jej ręce i nogi nigdy w ciąży nie spuchły, a na ciele nie pojawiły się nawet minimalne rozstępy (które oczywiście według niej u innych kobiet nie są niczym innym jak konsekwencją zaniedbań i błędów, które popełniły). Zgagi, zachcianek czy wstrętu do czegokolwiek również nie stwierdzono. Absolutnie odwrotnie do wcześniej wspomnianych koleżanek, które według 'Matki Wszystko Wiedzącej' zwyczajnie się nad sobą użalają i przesadzają z tymi dolegliwościami.
Warto zaznaczyć, że przez całą ciążę Matka Idealna przytyła maksymalnie 5kg

Dziecko Matki Wszystko Wiedzącej i Idealnej również jest idealne (i to nie w takim sensie jakby się każdy spodziewał). Choćby nie wiem co, rozwija się według książkowych schematów, kopie dokładnie wtedy kiedy kopać powinno, a właściwie ciut wcześniej żeby wzbudzić zazdrość ciężarnych koleżanek matki, a rodzi się śliczne, różowe i pachnące i nie takie brzydkie jak inne dzieci.

Poród w zależności od tego komu Matka Wiem Wszystko go relacjonuje jest albo przygodą jej życia (to wersja dla tych koleżanek, które narzekają na swoje porody) albo nieziemsko traumatycznym przeżyciem, które śni jej się po nocach (to wersja dla koleżanek, które poród mają jeszcze przed sobą).
Po porodzie Matka Idealna wciska się w rozmiar xs (tak brzmi wersja oficjalna) i na głos wypowiada swoje uwagi pod adresem koleżanki, która też właśnie urodziła i owszem mieściła się w ten sam rozmiar tyle że w podstawówce.

Matka idealna obowiązkowo karmi piersią i oczywiście nie ma z tym żadnych problemów, a jej piersi są wprost do tego stworzone, w przeciwieństwie do piersi koleżanek, dla których początki karmienia to często droga przez mękę. Z takimi matkami co karmią butelką Matka Idealna nie utrzymuje kontaktów, względnie budzi w sobie Matkę Wiem Wszystko i nieproszona udziela rad jak by tu jednak zamienić butlę na cyca. Ponad to utrzymuje wersję, że z opieką nad dzieckiem radzi sobie wyłącznie sama, godząc ją z pracą, studiami i służbowymi wyjazdami oraz wyjściami do fryzjera i na zakupy. Fakt, że za rogiem czają się dwie babcie, opłacona opiekunka, a mąż kończy pracę o 15, pomija milczeniem.

Dziecię Matki Idealnej paraduje w idealnie czystych ubraniach (nikt tego nigdy nie widział, ale Ona tej wersji się trzyma) i nawet do głowy dziecięciu nie przyjdzie żeby na owe piękne tkaniny puścić pawia. Kupy też nie robi, a jak już robi to oczywiście idealne i o odpowiednim zabarwieniu i konsystencji, znowu przeciwnie wręcz do dzieci koleżanek, które zwyczajnie srają w pieluchy we wszystkich kolorach tęczy. Ewentualnie Matka Wiem Wszystko czuje się w obowiązku pouczyć obce dzieciątka co powinny zrobić żeby wydalać w bardziej ekskluzywny sposób.

Mając pół roku, dziecię Matki Idealnej załatwia swoje potrzeby na nocnik uprzednio o tym komunikując, pierwsze kroki stawia zdecydowanie wcześniej niż inne dzieci, a po zdmuchnięciu pierwszej świeczki na torcie wysławia się całymi zdaniami, a  nie bełkocze coś po węgiersku jak dzieciak sąsiadki.

Oczywiście Matka Idealna w połączeniu z Matką Wiem Wszystko czuje się wprost zobowiązana do tego żeby zbawiać świat (czyt. wszystkie inne matki). Czasem wręcz ma się wrażenie, że karmi się dawaniem rad i są one jej niezbędne do funkcjonowania przy czym uważa, że tylko jej sposób życia, wychowania i radzenia sobie z dzieckiem jest niepodważalnie najlepszy.  

Jedyne o czym przeważnie Matka Idealna nie wspomina to mąż. Ale może to dlatego, że w idealnego męża mało kto by uwierzył, no może poza samym zainteresowanym ;)

12 komentarzy:

  1. Od momentu jak tu trafiłam to Cię pokochałam Kobieto! Świetnie opisałaś te dwa upierdliwe zjawiska! Dżinjes!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę ci niestety wyznać prawdę...odwzajemniam to uczucie :) Wczoraj to nawet męża do ciebie wysłałam co by sobie poczytał bo ja u ciebie na blogu to mogłabym zamieszkać.

      Usuń
  2. Na koniec wsadzilaby wszystkie te 'Matki Idealne' i 'Matki wiem wszystko' oraz dorzucilabym do nich 'Ciotki dobre rady' i wrzucila do Drawy, Noteci albo Warty (akurat takie rzeki mam najblizej). Swietny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję Wartę. Mogłabym pomóc bo też mam blisko :)

      Usuń
    2. O prosze! Wielkopolska zalewa internet ;)

      Usuń
    3. Wiesz jak jest, w kupie siła :)

      Usuń
  3. W internecie mamy możliwość kreowania swojej postaci w sposób jak najbardziej świadomy i zamierzony - niektóre z nas niestety tego nadużywają...

    OdpowiedzUsuń
  4. Te "ideały" najczęściej swoim perfekcjonizmem ukrywają swoje kompleksy i kreują własną rzeczywistość. Jest to zjawisko niezwykle irytujące, ale chyba trzeba im po prostu współczuć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Matka idealna to iluzja. Mam wrażenie, że kobieta sama sobie wmawia by czuć się ze sobą lepiej. A matka idealna to matka dziecka szczęśliwego, przy okazji dziecko szczęśliwe jest dzieckiem brudnym :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Matki idealne zatruwały życie mojej matce zaraz po tym, jak mnie urodziła (prawie 24 lata temu). Ich zdaniem kobieta w wieku 43 lat nie powinna być matką, a już na pewno nie matką zdrowego dziecka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, takie sytuacje też się zdarzały. Dorzucę do tego jeszcze gadanie typu ' no co ty? Myśli ciem on trzecim dziecku? No dwoje to wam w zupełności wystarczy'
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  7. Bardzo dobry tekst :) sama prawda jeśli chodzi o ten rodzaj matek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP