21 lutego 2015

Sztuka wyboru
























Dwa dni temu trafiłam na pewien blog. Był tam wpis poniekąd o dawaniu dziecku wyboru. Jeśli ktoś wie o jaki blog chodzi to uprasza się o nie biegnięcie zaraz do jego właścicielki z 'uprzejmym donoszę' bo to co za chwilę napiszę nie jest skierowane personalnie do niej ani do tego co napisała. Ot tak mnie natchnęło pod wpływem ;)

Chodzi o to, że nadeszły takie czasy, w których wychowanie dziecka musi odbywać się w sposób naturalny, bezstresowy i broń Boże narzucający cokolwiek. Dziecko ma być wolne jak ptak, a rodzice przechwalają się tym jak to pozwalają swoim latoroślom na wolny wybór w wielu dziedzinach życia i do niczego ich nie zmuszają. Ci, którzy natomiast podejmują decyzje za dziecko, są piętnowani i wykluczani ze świętego grona rodziców idealnych.
Nie wiem może już rzeczywiście stara jestem (na pewno starsza niż większość blogosfery parentingowej), albo wychowana w jakiejś innej czaso-przestrzeni, ale według mnie nie da się za dziecko nie decydować. Nie ma siły, choćbyśmy nie wiem jak się starali zawsze podejmiemy mniej lub bardziej rzutującą na życie dziecka decyzję.
Krew mnie zalewa jak słyszę te górnolotne teksty:

1. Daję dziecku wybór bo samo może wybrać co je.
Tak? A co podajesz swojemu dziecku? Czy jak kładziesz na talerzyku marchewkę, jabłuszko i bananka to obok kładziesz też schabowego w panierce, czekoladę i lizaka? I tak przy każdym posiłku?
Nie. Bo podejmujesz decyzję, że twoje dziecko będzie się odżywiać zdrowo. Nie chcesz żeby było grube, miało cukrzycę albo w dorosłym wieku problemy z cholesterolem i absolutnie cię nie obchodzi, że zamiast tej surowej marchwi ono zdecydowanie chętniej wciągnełoby pół czekolady.

2. Daję dziecku wybór bo może samo decydować w co chce się bawić.
Tak? A może twoje dziecko rzyga już tymi cudownymi drewnianymi klockami za set złotych albo stosem zabawek pierdząco-grających? A może dosyć już ma zabaw edukacyjnych, które mu fundujesz? Może zdecydowanie wolałoby poskakać na główkę z piętrowego łóżka, albo połowić rybki w waszym ogromnym akwarium. Palce do kontaktu też by zapewne chętnie włożyło. Nie pozwolisz? A dlaczego?
Dlatego, że wiesz, że to niebezpieczne, wiesz co jest dla twojego dziecka lepsze.

3. Daję dziecku wybór bo nie narzucam mu wiary, jak będzie dorosłe samo wybierze.
Tak? A czy to, że zdecydowałeś drogi rodzicu, że twoje dziecko jest niewierzące, nie jest narzucaniem mu światopoglądu? Wybór jest spośród czegoś. Zabrałeś swoje dziecko do kościoła, synagogi czy meczetu? Przeczytałeś mu Koran, albo Biblię? Opowiedziałeś choćby o podstawach Judaizmu, Islamu czy Chrześcijaństwa? Jeśli tak ok, jeśli nie - zdecydowałeś za dziecko, nie dałeś mu żadnego wyboru.

4. Daję dziecku wybór bo może zostać kim chce.
Tak? Pod warunkiem że zostanie lekarzem albo prawnikiem względnie korporacyjną hieną? No ewentualnie może zostać kosmetyczką lub mechanikiem samochodowym jak się uprze. A paserem, sutenerem czy prostytutką też może? Nawet nie przyjdzie ci do głowy drogi rodzicu żeby przedstawić swojemu dziecku 'zalety' takiego 'zawodu'.

Daję dziecku wybór.
Nie dajesz. Decydujesz za nie czym będzie karmione, gdzie będzie mieszkało, w jakim będzie żyło otoczeniu, że pójdzie do żłobka, przedszkola, szkoły. Decydujesz o której pójdzie spać i że wykąpie się w płynie do kąpieli dla dzieci, a nie w twoim ulubionym. Decydujesz o tym jak spędza czas i jak żyje tak długo, jak długo ono ci na to pozwoli.

Wolny wybór to fikcja. Najpierw to my wybieramy to co według nas jest dla dziecka najlepsze, a potem ewentualnie pozwalamy mu wybierać z akceptowalnych przez nas opcji. Patrz pkt 1.- chcesz wybrać co zjesz, ok, ale to ja wybiorę to z czego ty będziesz wybierać.
Nie dam ci czekolady, batona i banana, ale dam ci do wyboru trzy rodzaje owoców bo chcę żebyś był zdrowy.
Nie pozwolę ci kopnąć kolegi bo jesteś na niego zły. Dam ci do podarcia kartkę, poduszkę do wykrzyczenia czy piłkę do rzucenia bo chcę żebyś umiał wyładowywać swoje emocje w cywilizowany sposób.
Ochrzciłam cię i pokazuję ci to w co wierzę bo uważam, że to dobre i chcę się tym z tobą dzielić, ale nie odeślę cię kiedy zapytasz o inne religie i nie znienawidzę za to, że wybierzesz inną.
Pokażę ci pewien model rodziny z mężem, żoną i dziećmi, kochających się i szanujących. Nie po to żeby ci coś narzucać, ale dlatego, że uważam, że to też jest dobre. Nauczę cię jednak nie oceniać ludzi i ich wyborów.

Wolny wybór to fikcja. Po to właśnie dzieci mają rodziców żeby pokazali im drogę, czasem dwie albo trzy, po to żeby w tej początkowej fazie ich rozwoju wybrali za nich, nawet wcisnęli w jakieś ramy, jakiś styl życia, nakierowali, poprowadzili za rękę. Inaczej się nie da, inaczej jako rodzice bylibyśmy zbędni, do zastąpienia przez kogokolwiek.

* Wpis miejscami wykazuje zabarwienie sarkastyczno - ironiczne, dla własnego zdrowia psychicznego nie zaleca się brania tego całkiem poważnie.




17 komentarzy:

  1. Jeśli dziecko nie jest przynajmniej nastolatkiem to kurczę samo może sobie wybrac co najwyżej w co i czym chce się bawić. Nie ma opcji żeby w pełni samodzielnie o sobie decydowało od urodzenia. Ha ha ha! No bo jak? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostałaś nominowana do opuszczenia grona rodziców idealnych ;) ;) :D

      Usuń
  2. zgadzam sie z Tobą w 100 %. Ja czasami se rozmyślam i teraz nawet myślę , że ja mając 16 lat byłam taka durna, że nie słuchałam rodziców chcialam robic co mi sie podoba a oni wiedza co dla mnie lepsze bylo i zebym miala cofnac czas postapilabym inaczej w niektorych kwestiach. a z jedzeniem np. dziecko bierze co ma przed oczami bo nie wie ze jabłko to owoc , albo marchewka to warzywo bierze to co mu sie podoba ot tak.. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo w tym racji, jak człowiek miał te kilkanaście lat to mu się wydawało, że jest dorosły i wszystkie rozumy pozjadał, a tak naprawdę głupota aż uszami buchała :D

      Usuń
  3. No dokładnie tak jest jak piszesz. Jak małe dziecko może zdecydować o sobie :) Cudowne matki, które uważają inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram tekst całkowicie. Mam dwójkę pociech i przyznaję przed całym światem NIE daje im wolnego wyboru :)
    Świetny tekst

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie pamietam gdzie i nie pamietam kiedy, aleprzeczytalam kiedys cos co bardzo utkwil mi w pamieci. Porownanie dziecka i jego wyborow do koryta rzeki. Gdy rodzi sie dziecko too jest ono niczym zrodlo. Owe zrodlo nie decyduje za siebie, ale z czasem przeobraza sie w duza rzeke. Koryto rzeki rozrasta sie. Tak samo powinno byc z dzieckiem i jego decyzjami. Granice wyznaczane przez rodzicow powinny byc poszerzane stopniowo aby dziecko nauczylo sie plynac wlasnym nurtem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem dawanie dziecku wyboru spośród wcześniej wybranych przez nas 2-3 opcji, to nie udawanie, że dajemy dziecku wybór. Uczymy je w ten sposób decydowania o sobie, pozwalamy poczuć smak odpowiedzialności i kontroli nad swoim życiem.
    Głupotą i nieodpowiedzialnością jest dawanie totalnego luzu czy wolnego wyboru w każdej kwestii, że nie wspomnę już o ważnych sprawach (religia, dieta itp). Jednak stawianie dziecka przed wyborem którą bluzkę dziś założy albo z czym chce kanapkę przygotowuje je do samodzielnego decydowania o sobie w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  7. hahaha podoba mi sie, jestem trzeźwo patrzącym rodzicem, i nie bardzo rozumiem kwestię - daj wybór dziecku - małemu ? ok, tak jak piszesz, 3latkowi - wolisz banan czy jabłko, 10 latkowi - wolisz taniec czy karate, 15 latkowi - wolicz sie uczyc czy wolicz sie uczyc , 20 latkowi... masz juz mało do powiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziecku nie dajemy wolnej ręki ,wyboru ,ale uczymy podejmowania decyzji odpowiedniej do wieku np.maluszkowi wybór zabawki ,starszemu np w kwestii spodni ;dresy czy dżinsy .W szystko w granicach zdrowego rozsądku ,
    bo przecież nikt nie pozwoli obrażonemu 8 latkowi wyprowadzić się z domu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się :) Ja to jestem chyba w ogóle jakaś zła i wyrodna, bo najczęściej mój Synek nie ma takiego wyboru jeśli chodzi o jedzenie, że sobie może wybrać z 3 czy 5 rzeczy co woli... jak gotuję to jemy to co jest. A zabawy, zazwyczaj bawi się w to co chcę, ale w granicach rozsądku. I póki co nie wybiera samodzielnie w co ma być ubrany, bo podejrzewam, że chodził by całymi dniami w piżamie, bo po co się ubierać?! Taki dwulatek wstaje i najchętniej od razu by się bawił i nie tracił czasu na ubieranie czy jedzenie. Ale jak najbardziej sam sobie wybiera książki które czytamy wieczorem. Myślę, że to jest taki wybór, w sam raz na jego wiek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z tych wyrodnych bo na razie to głównie ja decyduję co ubierają bo też obawiam się, że spędzaliby całe dnie w piżamach i bez jedzenia bo nie mają na nie czasu, liczy się głównie zabawa :)

      Usuń
  10. Myślę, że chodzi o ukierunkowanie, o uświadomienie co dobre co złe, taka już nasza rola, nie zawsze będziemy w stanie wybrać za nasze dziecko i to właśnie my jesteśmy odpowiedzialni aby w przyszłości wybierali mądrze

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że nikt tak na prawdę głębiej nie zastanawia się nad tym. Tak w sumie to faktycznie, można pomyśleć że dajemy dziecku wybór a jak rzeczywiście się pomyśli nad tym, to nie ma ono wyboru :) powiedziałabym raczej ze ma mikro wybory, ale głównie to my o wszystkim decydujemy..
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP