6 marca 2015

Konkubinat to grzech.





Sprowokowały mnie, normalnie mnie sprowokowały babulce z forum mojego ukochanego. Jak mnie potem bić za to będą to focha strzelę i to z przytupem bo nie trzeba było mnie podpuszczać :)
No dobra, przyznaję się, mam taką naturę, że lubię trochę wkładać kij w mrowisko. Bynajmniej nie po to by komuś dopiec czy udowodnić swoją wyższość, ale zwyczajnie tak po ludzku lubię sobie podyskutować.

Jak pewnie wiecie bądź nie wiecie w kilku większych miastach Polski, również u mnie w Poznaniu, za sprawą Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin pojawił się bilboard ze zdjęcia które powyżej widzicie i wywołał oburzenie, którego ja tak do końca pojąć nie mogę. 

No bo wyobraźcie sobie taką sytuację. Idziecie ulicą i nagle mijacie bilboard z napisem: 
Masz obowiązek przestrzegania postu w miesiącu Ramadanu.
Robi na was wrażenie? Rusza was jakoś? Oburzacie się? Nie wiem może w jakichś skrajnych anty islamistach wzbudziłoby to jakieś oburzenie, ale podejrzewam, że większość ludzi nawet specjalnie by oka nie zawiesiło. Dlaczego? Bo ich to nie dotyczy. Nie ich wiara, nie ich zasady.

Dlatego nie mogę pojąć dlaczego ten akurat bilboard wzbudził takie poruszenie. Osobiście jestem za zawieraniem związków małżeńskich. Żeby mi zaraz tu ktoś do gardła nie skoczył i religią gęby nie wycierał zaznaczam, że przez 'związek małżeński' rozumiem umowę między dwiema osobami zawieraną gdziekolwiek czy to przed urzędnikiem czy przed reprezentantem jakiegokolwiek wyznania. Dlaczego tak mam? A nie powiem bo to nie o moich przekonaniach jest ten post, a o odbiorze serwowanych nam treści w przestrzeni publicznej. (Specjalnie to podkreślam żeby uwydatnić, że nie jest to post stricte o religii )

Mnie ten bilboard nie rusza bo męża mam i to podwójnego bo najpierw mu przed urzędnikiem obiecałam, a potem przed księdzem przysięgłam (kurcze to chyba jednak jest miłość no bo żeby tak dwa razy ;) ) więc jakby mnie nie dotyczy. 
Pozostają jeszcze dwie grupy.
1) Ci co są wierzący i żyją w konkubinacie. 
No, ale skoro są wierzący to chyba wiedzą, że w myśl zasad religii katolickiej robią źle. Prawda? Mają tego świadomość i albo:
a) nic z tym nie zrobią
b) bilboard da im do myślenia i zastanowią się nad tym czy aby przypadkiem relacji swoich nie zalegalizować
Ich sprawa, nie mnie czy komukolwiek ich z tego rozliczać.

2) Ci którzy są niewierzący i żyją w konkubinacie
No i tu wracamy do przykładu ze mną, no bo skoro ta grupa jest niewierząca to tak samo jak mnie, mającej już sakrament, ten plakat ich nie dotyczy. Skoro to nie ich religia, nie ich zasady to po co się oburzać? Nie oszukujmy się, nawet ci, którzy zapłacili za umieszczenie tego plakatu nie wierzą w to, że za sprawą jakiegoś bilboardu nagle ktoś zmieni swój światopogląd, nawróci się i weźmie ślub kościelny.

Jako bezstronny obserwator uważam, że plakat miał być bardziej bodźcem dla tej pierwszej grupy, taką próbą nakierowania, pokazania innej drogi, a nie nagonką na wszystkich ateistów i innowierców. Na jednych podziała na innych nie. Natomiast na pewno nie jest próbą nawracania kogokolwiek.

Dal tych co ich to złości mam radę od bardzo mądrej kobiety: 
wdech k....a wydech. 
W przestrzeni publicznej jest nam serwowanych tyle przekazów i tyle informacji, a jakoś najwięcej emocji wzbudzają te na tle seksualnym i religijnym. O ile temat seksu czy cielesności dotyczy pośrednio lub bezpośrednio wszystkich nas o tyle temat religii już nie (patrz pkt 2), dlatego oburzenia tak zwyczajnie po ludzku nie rozumiem.

A w was jakie emocje wzbudza plakat? Tak z ciekawości pytam :)


27 komentarzy:

  1. Mi ten plakat nie przeszkadza, bo ślubnego mam.. Ale gdybyśmy inaczej podchodzili do życia, to byłbym pierwsza,która dokonalaby jego dewastacji - a że szkodliwość społeczna czynu niska jest, to dewastowałabyn dalej. Wkurw.. Mnie, gdy ludzie zaglądają innym do łóżka, domu czy stanu cywilnego. Każdy żyję jak chce.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. większe emocje wzbudzają we mnie ludzie, którzy wymyślili sobie, że sami zdecydują których nakazów i zakazów będą przestrzegać, a których nie. więc nie kradną bo religia zabrania. chodzą do kościoła bo religia nakazuje ale również sypiają ze sobą przed ślubem bo ksiądz im nie będzie do łóżka zaglądał i dla nich to nie jest grzech. i tak wybiórczo bardzo podchodzą do religii, że wręcz bym stwierdziła, że sami sobie swoją religię wymyślili adaptując niektóre założenia religii katolickiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ani mnie ziębi, ani mnie grzeje ten plakat, ale ja się zaobrączkowałam te 5 lat temu. Ale jednak w moim otoczeniu wzbudza negatywne emocje. Nie każdy chce się hajtać i może to odebrać jako atak na jego decyzje życiowe, a inny będzie miał to głęboko w poważaniu. Nie wiem czy takie plakaty powinny wisieć na billboardach,

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że to po prostu drażni pseudo katolików i tyle. Tak jak napisałaś mnie tam Ramadan ani ziębi, ani parzy, więc co mnie tam. To tak jak nastolatki się wkurzają gdy się ględzi na temat siedzenia przed kompem: wkurzają się mega, ale nie odpuszczą i po części dociera do nich, że dorosły ma rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie identyczne odnoszę wrażenie :)

      Usuń
  5. Takie bilbordy zawsze będą wzbudzać u niektórych falę negatywnych emocji. Zapewniam, że gdyby pojawił się treść dotycząca religii islamskiej czy jakiejkolwiek innej znalazło by się ogromne grono ludzi, którzy oburzeni byliby tym że w kraju katolickim (w zasadzie) można wieszać takie plakaty. Przyczepić można się do wszystkiego.... wolność słowa;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Martyna, to samo pomyślałam. Gdyby zamieszczono w Polsce plakat dotyczący Ramadanu, od razu pojawiliby się narodowcy, plakat został by zniszczony i niejedna bójka mogłaby z tego powstać. Z pewnością wyznawcy Islamu odczuliby atak i to nie tylko narodowców. Myślę, że tak zwanej większości też "w naszym kraju? katolickim taki plakat?" - to by nie przeszło. Tacy my Polacy, katolicy jesteśmy.
      Co do plakatu dotyczącego konkubinatu to akurat mnie dotyczy, bo w takim związku żyję, ale nie obchodzi zupełnie, a nawet śmieszy ;)

      Usuń
  6. Jestem mężatką od 8 lat. Plakat jak plakat. Tylko myślę że nie wszystkich to "obejdzie" i tak zrobią co będą chcieli. I po co plakat? Przecież się nie zmusi ludzi do małżeństwa.. Czy do czegoś innego.
    A kasa z plakatów mogłaby pójść na jakiś porządny cel. A tak? Powisi, zdejmą, zapomną. Kasa poszła się paść. ;)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja Beta :) Mnie rozbawił... Chociaż z drugiej strony uważam, że Kościół zamiast wydawać sporą kasę na reklamy, mógł przeznaczyć te pieniądze na pomoc bliźniemu...ale pomoc się nie opłaca, co innego śluby... skarbiec puchnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to! Dokładnie o to chodzi według mnie.

      Usuń
  8. Uważam , że takich plakatów nie powinno się wieszać bo żyjemy dla siebie nie dla innych. Owszem jestem mężatką od kilku lat ale czy mnie obchodzi to , że jakiś tam facet został księdzem ? niee bo to jego sprawa , jego życie i to on decyduje....no właśnie tylko czemu zabrania się innym dokonywać wyboru?

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie one zupełnie nie przeszkadzają, choc sporo czasu zyłam w konkubinacie to potrafię podejść do tego jak do aspektu wiary. U nas w KK są takie wartości a islam czy judaizm nie je sobie wieprzowiny, którą ja lubię i jem. Przechodząc koło plakatu, nie jedz świni bo to grzech, pewnie nawet nie ruszyłoby mnie to jakoś szczególnie. Nie moja religia, nie moje wartości, nie moje podwórko. A że ogólnodostępne i przekaz trafia do wszystkich? No w wiadomościach też są poruszane tematy te interesujące i te mniej. Nikt mi nie pozwala wybierać aktualności o których mówią, czemu więc ktoś miałby cenzurować wiarę katolicką i głoszenie swoich prawd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu się zgadzamy. Ciekawi mnie właśnie dlaczego wszystko może być dostępne w publicznej przestrzeni, ale jak dotyczy wiary to zaraz jest takie larum.

      Usuń
    2. Myślę, że larum bierze się stąd bo kościół stał się zakłamany. Nie chodzi o wiarę i o Boga tylko o księży, i o to co robią. Jak wielu z nich żyje w związku z kobietą? I nie tylko z kobietą...? Wiele osób zna takie przypadki i to wkurza. Straszą grzechem a sami robią co chcą.

      Usuń
    3. Tak jest w każdej wierze... Weźmy taki Islam w którym kobiety są niczym, zabija się ludzi w imię wiary itd. Ale nikomu nie przyjdzie do głowy negować ich wierzeń, tradycji, bo... Może dlatego że większość się boi że dostanie baty, a po KK można jechać, wszak nikogo na pal jego wyznawcy nie wbiją, bo to religia miłości.

      Zaraz znalazłby się ktoś, kto by krzyknął że taki jest właśnie kościół, zakłamany i w ogóle.

      Tyle razy dostawałam opiernicz od księży za to że mieszkam z obecnym mężem bez ślubu, do tego mamy dziecko. No nie zliczę ile razy, ale nie przyszło mi do głowy negować tego co mówią, nawet jeśli sami może postępowali gorzej. Czemu? Wiara jest idealna, ale ludzie nie. Jedni się starają i świecą przykładem, a inni zapychają tylko luki nazywając się katolikami, a postępują zupełnie inaczej.

      Pokaż mi religię w której tego nie ma, a zaręczam Ci że nie znajdziesz takowej. Wszędzie jest zakłamanie tam gdzie są ludzie i najbardziej widać to na własnym podwórku, tam gdzie najwięcej jest pseudo wierzących.

      Usuń
    4. Dokładnie jest tak jak piszesz. Tak jest w każdej wierze. Tylko co to zmienia? Nikt nie będzie podnosił krzyku na nie swoim podwórku. Żyjemy w Polsce w której kościół katolicki chce mieć dużo do powiedzenia. Nikt nie będzie krzyczał wobec innej kultury i religii bo to nie jego przynależność, inna religia nie wtrąca się do spraw kraju stąd to larum to chyba oczywiste. Moje podatki idą na kościół do którego nie uczęszczam czy zatem nie mam prawa oburzać się? W swoim otoczeniu mam wiele osób głęboko wierzących i to jest piękna wiara a oni są cudownymi ludźmi. Nie oceniam tego w co wierzą - szanuję. Ale to co robi kościół to zupełnie inna sprawa.

      Usuń
  10. Plakat jakoś nie robi na mnie wrażenia. Przez 8 lat żyłam w konkubinacie i dopiero był ślub :) Moja sprawa i niech nikt w to nosa nie wtyka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Plakat nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Czy ten plakat coś zmieni? oczywiście, że nie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja już tego nie czytam, po co się denerwować :/

    OdpowiedzUsuń
  13. ja bym pewnie uwagi nie zwróciła :D http://soundlymalinkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Co to kogo obchodzi jak? to? z kim?
    Każdy żyje tak jak chce.
    Na mnie to nie robi wrażenia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Obawiam się, że plakat może minąć się ze swoim powołaniem. Tak jak pisałaś- CI, których nie dotyczy to nie zareagują. Jednak reszta może pomyśleć o tym, że ktoś próbuje wcisnąć nos w nie swoje sprawy. Co wtedy się stanie? Będą bronić swoich racji.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomimo tego , że my wzięliśmy ślub to jestem przeciwna tego typu bilbordom. Mogą być wieszane w Watykanie ale nie w pozostałych państwach.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie osobiście strasznie denerwują takie hasła, jak i problemy księży z tego powodu, że ludzie żyją w konkubinacie. Skoro tak, powinny być też billboardy z hasłami dla księży którzy dopuszczają się grzechów. To powinna być decyzja jedynie osób żyjących w takich związkach. Najgorsze jest to, że cierpią na tym dzieci, które są postrzegane za gorsze. Nie wspomnę o problemie z tego tytułu, bo przecież ciężko jest wtedy ochrzcic takie dziecko, puścić do komunii i dalsze sakramenty.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna.
    Najlepszą bronią w zapanowaniu nad ludźmi jest religia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najlepszy komentarz ze wszystkich!

      Usuń
  19. Rozumiem oburzenie u niektórych, choć mnie to nie rusza. Ja usłyszałam od księdza kiedyś, że religię jaką chcemy wyznawać musimy przyjąć w całości, a nie wybierać z niej, to co nam odpowiada, a to niestety niemożliwe. Każdy z nas jest inną osobowością, jest inaczej wychowany i ma swoje indywidualne przekonania i włożenie siebie w tak sztywne ramy jest zwyczajnym ograniczeniem wolności. Dlatego jak tylko możemy próbujemy te ramy poszerzyć, dlatego warto się czasem oburzać dla pozytywnych zmian.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP