5 marca 2015

Matko! Jesteś winna!







Oskarżona 

Matka karmiąca mlekiem 

modyfikowanym.

Oskarżyciel

Matka karmiąca piersią.

Zarzut 

Działanie na niekorzyść małoletniego zwanego dalej 'dzieckiem Matki butelkowej' poprzez podawanie mu nie będącej naturalnym pokarmem cieczy i ośmielenie się nazywania tego występku karmieniem.

Sąd najwyższy w składzie: Matki "idealne"

Orzeka Matkę karmiącą MM winną zarzucanej jej zbrodni i skazuje oskarżoną na wieczne potępienie, szyderstwa i ogólną dezaprobatę oraz jeśli tylko nadarzy się taka możliwość, ku uciesze gawiedzi, spalenie na stosie.


I wiesz co Matko karmiąca MM? Sama sobie jesteś winna! Tak, sama zapracowałaś na bycie 'gorszą' i wyrodną w mniemaniu 'lepszych' mam karmiących piersią. Sama sobie zrobiłaś krzywdę i jeszcze śmiesz mieć pretensje do innych.


Wchodzę na forum mam z mojego miasta  i co widzę? A taki o to wpis: 
"Mam takie pytanko. (W tym miejscu było pytanko, ale je pomijam bo nie wnosi nic do postu) Karmiona jest niestety mlekiem modyfikowanym Bebiko1."

Nosz po czymś takim to mam ochotę Matką ową ostro potrząsnąć. Jakie do cholery "niestety"! Matko skoro sama się tłumaczysz, robisz z siebie winną to co się dziwisz, że potem cię ktoś szykanuje? 
Znam masę matek, które nie karmiły piersią z różnych powodów od 'nie mogę', po 'nie chcę' i 90% z nich bez względu na powód niekarmienia piersią,  przechodziło fazę "czuję się winna bo nie karmię" (ja też tak miałam, ale zmądrzałam). A co, kurna głodzisz? No nie. To o co ci Matko chodzi? Czego się wstydzisz? 
Matka karmiąca piersią się nie wstydzi. Siada na ławce w galerii handlowej wyjmuje pierś i karmi, a  ty się z tą swoją butlą kryjesz Matko po kątach, pokoju do karmienia szukasz, albo w ogóle rezygnujesz z zakupów i zwiewasz z wrzeszczącym z głodu dzieciakiem w popłochu do domu bo cię jeszcze ktoś zobaczy, palcem wytknie, albo nie daj Boże coś powie.

Jak zapytasz matki karmiącej piersią o to jak karmi to mówi, że daje cyca i już. A ty się tłumaczysz. Bąkasz coś pod nosem, wymyślasz na poczekaniu że pokarmu nie miałaś, że brodawki wklęsłe, że w sumie to nie bardzo chciałaś, ale jednak próbowałaś i nie wyszło, że układ planet był nie taki i w ogóle wszytko nie sprzyjało. I po jaką cholerę się tłumaczysz? Czy w  twoim przekonaniu robisz źle? Krzywdzisz swoje dziecko?   

Dopóki sama sobie nie dasz przyzwolenia, dopóki sama nie pozbędziesz się irracjonalnego poczucia winy nie oczekuj tego od innych. To jak kochasz swoje dziecko nie zależy od tego w jaki sposób podajesz mu jedzenie.
Wyznam ci coś, ale uważaj bo to może być dla ciebie Matko szokujące. Możesz w to nie wierzyć, ale miłość naprawdę nie wypływa z cycka. Szok? Ale teraz przynajmniej już wiesz, więc przestań się zadręczać i wzbudzać w sobie poczucie winy. Nie jesteś gorsza, ale dopóki sama tego nie zrozumiesz inni będą to wykorzystywać. Podjęłaś taką, a nie inną decyzję, bez względu na to jaki miałaś powód, na pewno kierowałaś się miłością do dziecka i jego dobrem.
No to teraz wypnij pierś złap butlę i od dziś bądź dumną mamą.


P.S Zalecam wszystkim zwolennikom lub przeciwnikom któregokolwiek sposobu karmienia, którzy chcieliby w jakikolwiek sposób rozpocząć dyskusję na temat wyższości którejkolwiek z metod karmienia o zluzowanie gumki w wiadomej części garderoby i odebranie postu z przymrużeniem oka. Post nie ma na celu uznawania wyższości piersi nad butelką i butelki nad piersią, ani propagowanie którejkolwiek z metod, a jedynie podbudowanie wiary w siebie i swoje decyzje określonej grupy kobiet ;) Innej treści komentarze są jak najbardziej mile widziane :D

31 komentarzy:

  1. Ja karmiłam butelką i nigdy mi na myśl nie przyszło żeby sie wstydzić z tego powodu , albo bać się opinii . To była moja sprawa dlaczego tak a nie inaczej i tyle :) Na szczęście nie wchodzę na forum , pewnie gdybym wchodziła wychodziłabym siwiutka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wykarmiłam piersią dwoje dzieci i wiem, że to nie jest ani miłe ani przyjemne. Ani przez chwilę nie zastanawiałam się nad butelką - w sumie sama nie wiem czemu. Nie rozumiem jednak tego, że ktoś może mieć poczucie winy z powodu karmienia butelką.
    Nie wierzę w to, że dzieci karmione piersią rosną szybciej, są zdrowsze, bo u nas jedno nie przybierało na wadze, a drugie było bez przerwy chore. I zawsze to mówię matkom, które z żalem mówią, że też by karmiły piersią jakby wiedziały, że przez to dziecko będzie mniej chorowało czy coś tam innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczucie winy rodzi się najczęściej stąd, że taka matka wraca do domu i przeważnie dostaje na stracie komunikat od wszelkich "cioć dobra rada", że absolutnie musi karmić piersią. Przy burzy hormonalnej jaką funduje przyjście dziecka na świat naprawdę można czuć się winnym. Osobiście usłyszałam nawet od lekarza jeszcze w szpitalu, że popełniam błąd dając dziecku butlę. na szczęście to było przy drugim dziecku więc miałam ochotę przegryźć mu tylko krtań, a nie popaść w depresję :D

      Usuń
    2. u mnie ciocie dobra rada były na każdym kroku, potrafiłam nawet popłakać sie bo miałam dość naskakiwania..

      Usuń
  3. Myślę, że ta mama napisała niestety, żeby właśnie uniknąć dyskusji. Od razu zaznaczyła w tym słowie "tak, nie karmię piersią, ale wolałabym karmić cycem, tylko nie wyszło"- wiesz ja tak to rozumiem. Bo ja osobiście, jak już chwała Bogu, przeszłam na butlę, mówiłam "tak dzięki Bogu, karmię modyfikowanym, wszystko dzięki mądrej pediatrze, bo rodzina męża siedziała na mnie i gdyby nie anemia córy i pediatra to pewnie dalej musiałabym NIESTETY karmić tym moim mikro cycem :P"
    Ku chwale ojczyzny pediatra nakazała wręcz butlę i zagroziła zastrzykami z żelazem, a ja wyszłam z gabinetu cała w skowronkach, bo córka zawiśnięta na cycu 18 godzin na dobę nie była moim wyobrażeniem karmienia, a już na pewno wolności podczas oddawania stolca... I teraz nie kryję się i mówię : gdyby było drugie dziecko to bym nawet nie przystawiła". Tak wyszło. Ani jestem z tego dumna, ani zażenowana. Ale na pewno nie czuję się winna. Tak odpornej jak moja córka to nie znam żadnej karmionej cyckiem czy karmionym. Śmiem twierdzić, że to jakaś bzdura z tą odpornością wysysaną z mlekiem matki :P
    Pozdrawiam wszystkie matki: idealne, nieidealne, osądzane i skazujące. Zluzujcie, jak mówi MPF :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie 'niestety' żeby uniknąć dyskusji. Lepiej użyć przepraszającego tonu niż dostać po łbie. Niestety czasami tak właśnie bywa i niestety znam to nie tylko z opowiadań mam ale i z autopsji bo mimo, że w sumie nie karmiłam z wyboru to zdarzały mi się takie zachowania.

      Usuń
  4. Ja karmiłam najpierw piersią a później mlekiem modyfikowanym i nie czuje się "inna".To wswszystko zalezy od nas kobiet.Jeżeli kobieta czuje się na siłach karmić piersią to niech to robi jeżeli mlekiem modyfikowanym to mlekiem. Spotkałam się z opiniam ze wręcz MM to jest"zło" ze najlepiej od początku mleko matki jest najważniejsze,jest zdrowsze ale jeżeli ktoś niechce lub niemoże są tez inne przyczyny,to nie możemy oceniać tych matek jako złe. Każda z nas kocha swoje dziecko i chce jak najlepiej dla niego.Czy to będzie MM czy mleko matki to nie jest ważne.Ważne aby nasze dzieci były zdrowe i szczęśliwie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Karmiłam głównie butelką a ile się nasłuchałam ile widziałam krzywych spojrzeń szkoda nawet mówić.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja słowo ''niestety'' rozumiem i powiem więcej gdyby nie dane było mi karmić piersią pewnie sama bym tak napisała. NIe po to by się tłumaczyć albo uniknąć dyskusji, ale dlatego, że w moim rozumieniu karmienie piersią jest lepsze dla dziecka i chciałabym tak karmić, ale NIESTETY (przykro mi) nie było mi to dane. No, ale to ja i mój chory mózg...co miała na myśli pisząca powyższe zdanie nie wiem.

    Mi akurat, jakimś cudem było dane karmić piersią, choć gdy urodziłam w 28tc myślałąm, że wszystko starcone. Karmiłam mlekiem z mojej piersi, ale butelką - syna ne dało się przystawić, bo on nawet z butelki słabo sobie początkowo radził. Tak moja symbioza z laktatorem trwała ponad 20 miesięcy. Nie żałuję straconego czasu nie uważam jakbobym się szczególnie poświęcała.
    NIgdy by mi jednak nie przyszło do głowy oceniać, a tym bardziej krytykować matek postępujących inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam zaraz chory mózg :) Każdy ma swoje podejście do sposobu karmienia. Mnie osobiście to jakoś nie kręciło, że się tak kolokwialnie wyrażę. Idealną sytuacją dla mnie byłoby gdybym mogła raz dziennie nakarmić dziecko piersią, a resztę karmień załatwić butlą i tak robiłam przez 3 tyg, po tym czasie moje dzieci stwierdziły, że mają w nosie moje cycki i ulżyło i im i mnie. Natomiast absolutnie nie robi mi różnicy jak ktoś karmi, ważne żeby w ogóle karmił :)

      Usuń
  7. Kas zastanawiałaś się może czy nie wystartować w konkursie do bloga roku?? Mówię całkiem serio!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu już jest, że tak powiem "po wszystkiemu" bo blog roku wybrany:) a poza tym czy ty chcesz żebym ja zbankrutowała wysyłając na siebie tyle smsów ;) ?

      Usuń
  8. Ja swoje dziecię karmiłam moim mlekiem 3 miesiące musiałam ściagac pokarm, bo mały nie chciał cyca, od początku dokarmiany , anwet przez personel , który zamiast odrazu dać laktator przy nawale dali mm. no cóż też obwiniałam sie ale po czasie zrozumiałam, że to nic złego, moje dziecko nie choruje, rozwija sie tak jak każde i jest najedzone , czy to coś złego :) ? http://soundlymalinkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nic złego. Moje to dwa butelczaki, a paskudny charakter to jakby z mlekiem matki wyssany :D

      Usuń
  9. Odważyłaś się:) Temat w naszym gronie niestety bardzo kontrowersyjny- nie wiem w sumie dlaczego. Karmiłam obu synków butelką- ku wielkiej mojej i ich radości:) Podczas prób karmienia pierwszego synka byłam bliska załamania. Ot młoda mama i wszechobecne krytyki, że jeśli nie karmisz piersią to co z ciebie za mama? Miałam wsparcie w mamie, siostrze, mezu, ale jakoś mnie to nie przekonywało o mojej wartości jako mamy. Jednak siła psychologiczna negatywnych opinii jest silniejsza. Uratowała mnie jedna forumowa koleżanka- Gosus i będę jej za to bardzo wdzięczna zawsze, co zresztą często powtarzam. Otóż powiedziała piękne słowa "matka to nie cycek". Wystarczyło:) Od tamtej pory jestem szczęśliwą mamą butelkową:D Nie raz mnie atakowano, a kiedy próbowałam się bronić to słyszałam, że mam z tego powodu kompleksy. Społeczeństwo nie jest niestety przychylne takim mamom. W tv nie wolno reklamować mleka początkowego, zawsze jest to reklama "kiedy przestaniesz karmić piersią..". Do tego są miejsca do karmienia piersią ale czy są gdzieś miejsca np do podgrzania mleka? Czy też do jego sporządzenia? No w życiu.
    Kolejna sprawa, która doprowadza mnie do białej gorączki to fakt, że mamy karmiące butlą NIGDY nie będą narzucały siłą butelki innej mamie. Nie wtrącają się w sposób karmienia i jest to w zupełności sprawą każdej mamy. Natomiast zauważyłam, że mamy karmiące piersią czują swoistą misję by przekonać choćby pałką, każdą mamę karmiącą butelką do swojej metody karmienia. Będą namawiać, przekonywać, dawać setki rad jak sobie poradzić z krwawiącymi sutkami, aż w końcu jak to nie pomoże będą wpływać na nasze sumienie i poczucie wartości jako mamy. Dlaczego butelkowe się nie wtrącają, a cyckowe uważają, że mają prawo się jednak wtrącić? Ile razy słyszałyście od obcych mam z dumą obnażających swoje piersi- czy to w autobusie, na spacerze czy w sklepie "karmi pani butelką? nie mogła pani? nie chciała?!!!! a próbowała Pani kapturków na sutki? a smarowania sutków czymstam? a przystawiała Pani często? Trzeba było przystawiać to by mleko sie pojawiło. Nie ma czegoś takiego, że się dziecko nie najada, a siedzenie 10h z piersią w ustach dziecka jest normalne".....WTF! Czy my rozmawiamy o moich osobistych i intymnych piersiach?! Jakim prawem? Czy mama butelkowa widząc mamę karmiącą piersią wytacza tyradę argumentów za karmieniem butelką? Czy patrzy z oburzeniem na mamy cyckowe?
    Boli fakt, że jedne mamy uważają się za lepsze od innych, a także że karmiąc piersią/ mając wiele dzieci/ będąc ekologiczną tudzież "uświadomioną światową potrzebą zatrzymania globalizacji" masz prawo wtrącać się w życie innych... Takie zachowanie wzbudza wrogość, a nie o to chodzi. Jaką radość na twarzy młodej mamy wywołuje odpowiedź innej mamy na słowa "karmię niestey butelką" - "najważniejsze żeby dziecko było zdrowe i szczęśliwe, a szcześliwa mama to szczęśliwe dziecko". Jesteśmy mamami i jeśli dzieci są szczęśliwe i kochane to co za różnica jak są karmione, co mają na sobie i czym się bawią. To jest nasza sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Karmiłam mm i cieszę się z tego :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny post. Ja karmiłam piersią i gdy skończyłam to robić czytał wyrzuty sumienia. Ale gdybym od samego początku karmila mm, to pewnie by się obeszło bez wyrzutów.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ Ty masz lekkie pióro! Czytałam z uśmiechem na twarzy. Temat rzeka, a Ty go tak ładnie zamknęłaś, bez decydowania i orzekania co jest lepsze czy gorsze. Ekstra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wow, normalnie się zarumieniłam.

      Usuń
  13. Tyle już było tych wojen w sieci między matkami kp a matkami mm, że już się niedobrze robi. Każda matka sama decyduje o swoim dziecku, również o tym jak i czym go karmi i nikomu nic do tego. Niech jedne i drugie matki patrzą i martwią się o swoje dzieci a inne zostawią w spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja mówię na szczęście karmie dzieci sztucznym mlekiem, to japy od razu w dół i prelekcja, a co mam zrobić jak moje mleko szkodzi o zabija? Na to żadna odpowiedzialności nie zna...mam szczęście ze w ogóle te mieszanki są bo bym musiała koze pod oknem hodować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz,ale koza mnie rozbawiła. Ja miałam całkiem niedawno plan żeby krowę na balkonie postawić bo mój młody pił takie ilości mleka, że krowa chyba wyszła by taniej (a pił już normalne mleko), ale odkąd wróżki zabrały butlę to się na mleko obraził i krowy nie będzie :) A tak przy okazji gratuluję postawy, chyba każda mama, która ma jakieś wyrzuty powinna brać z ciebie przykład.

      Usuń
  15. Nikt nikomu nie powinien sie tlumaczyc, bo to co robi jest jego prywatna sprawa. No chyba, ze mamy do czynienia z jakas patologia. W tym przypadku patologia mogloby byc glodzenie dziecka, ale nie karmienie MM. Jezeli ktos zaczyna sie tlumaczyc to "hieny" szybko wyczuja jego slabosc i... zjedza zywcem ;) Skoro cos sobie postanawiasz to trwaj w tym i badz twardy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże! Ileż te tematy emocji wzbudzają.... ja nie wiem, jakoś nie czuję się gorsza karmiąc mlekiem modyfikowanym mojego Synka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. fajnie, że poruszasz takie tematy ;)
    moje dzieci krótko karmione "MIKRO CYCEM" (jak to dobrze określiła Melanies fashion), oboje na mm. Ja szczęśliwa, dzieci najedzone, okazy zdrowia ;)
    Sczerze mówiąc bardzo wkurza mnie ta nagonka na matki MM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też mikro cyc, kiedyś jak będę bogata to dam sobie cały zbędny tłuszcz z tyłka przetransportować w cycki ;)

      Usuń
    2. hahaha, moje słowa exactly! ;)

      Usuń
    3. Chetnie odstapie troche swojego cyca :) Wystarczy dla obu ;)

      Usuń
    4. Biorę bo cycki to ja miałam dwa razy w życiu. W pierwszej i drugiej ciąży i to też bez szału :D

      Usuń
  18. Kochana, świetnie napisane :) Julkę karmiłam piersią 6 miesięcy, pierwsze dziecko - mogłam sobie pozwolić aby ,,wisiała" na mnie 24h :) Alan karmiony 1 miesiąc - ja antybiotyk mleko zwiało. Przy Lence, będąc w ciąży od razu wiedziałam, że będzie karmiona mm. W szpitalu nie było żadnego problemu, uszanowali moje zdanie :) Wcale nie czuję się gorsza :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Karmiłam MM i nie miałam z tego powodu żadnych nieprzyjemności. Nikt na mnie nie syczał i nie patrzył krzywo. Może dlatego, że mieszkam na wsi i wszyscy tu mają na siebie wylane. Przez długi czas nie miałam pojęcia, ze kręci się "afera mleczna". Przez przypadek natrafiłam na nią na FB i baaardzo się zdziwiłam. Tak czy siak, wyrzutów sumienia z powodu podawania maluchowi MM za dużych nie miałam. Na początku może owszem, ale szybko mi przeszło, bo przecież , tak jak napisałaś, dziecka nie głodziłam. Strasznie mnie irytują laktacyjne krucjaty i nigdy nie brałam udziału w dyskusji na ten temat, bo działa na mnie jak płachta na byka. Bo czemu niby jestem gorsza? Moje dziecko to okaz zdrowia, a ja sama też byłam karmiona MM i jakoś nie świecę w ciemności i zdrowie mam jak koń. Ehh.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP