20 marca 2015

Nie kupuj dziecku zabawek.























Moje dzieci mają swój pokój. W tym pokoju jest mnóstwo pudeł, pudełek, koszyków, organizerów, a w ich czeluściach zabawki. Fajne, wymarzone, atrakcyjne, kolorowe, grające, niegrające, plastikowe, drewniane, duże, małe - łączy je jedna cecha....są nieużywane. Albo używane sporadycznie.

Od jakiegoś czasu prowadzimy politykę bezzabawkową, tzn. wszyscy potencjalni darczyńcy (babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie) jeśli chcą podarować coś chłopakom, są informowani, że albo ma to być coś naprawdę drobnego, albo żeby były to pieniążki. Zasadzie tej nie podlegają tylko gry planszowe lub edukacyjne, puzzle oraz przybory plastyczne. Tego akurat nigdy nie jest za wiele :)

Dlaczego tak? A bo nie mamy miejsca ;) Ale nie o to głównie chodzi. Prawda jest taka, że nie widzimy powodu kupowania zabawek, które po niespełna dniu lądują w kącie i wyjmowane są okazjonalnie. Odkąd zauważyłam jak kreatywnie potrafią się bawić moi chłopcy bez udziału zabawek, uznałam, że 'plastik ze sklepu' jest im zdecydowanie zbędny. 

Dzieci nie potrzebują grająco-pierdzącego ustrojstwa za trzy stówy, nawet jeśli reklamują je na wszystkich kanałach z bajkami. Dzieciom do zabawy potrzeba wyobraźni. A tego dzieciaki mają pod dostatkiem. 

U nas w domu jest takie zaczarowane miejsce. Miejsce w którym lądują najlepsze zabawki pod słońcem zanim jeszcze się w ogóle nimi staną. Miejsce, do którego trafia tylko ten kto potrafi otworzyć umysł, wykazać się pomysłowością, stworzyć coś z niczego.

W tym zaczarowanym miejscu można znależć statki, pirackie lunety, auta, twierdze i zamki...co tylko głowa pomyśli staje się rzeczywistością. Jeśli nie umiesz się otworzyć, zobaczysz tam tylko....śmieci. Pudełka, rolki po kuchennych ręcznikach, pojedyncze koraliki, zakrętki od butelek, opakowania po jogurtach, wstążki, skrawki materiałów, guziki. Jesli nie umiesz ruszyć głową nie znajdziesz tam nic dla siebie.
Dla moich dzieci tam jest raj. 

Nie kupuj dzieciom zabawek. Pozwól im rozwinąć wyobraźnię. 

P.S. Jak blog nie był jeszcze 'dla ludzi' w naszym domu zamieszkały krokodyle. Możecie je zobaczyć TU. Wierzcie lub nie, ale krokodyle nadal z nami mieszkają, podczas gdy wiele zabawek ze sklepu poszło już dawno w odstawkę :)

20 komentarzy:

  1. Kochana, mam dokładnie to samo zdanie. Pisałam nawet o tym- podobnie jak Ty- post. Nasza mała nie ma nawet swojego pokoju, więc ma dyspozycji mały kącik oraz małą szafeczkę, której większość i tak zajmują gry planszowe, puzzle oraz książeczki. Prawda jest taka, że zabawek Melania prawie nie ma. Bo oprócz tych puzzli, domino, gier, to ma np. pudełko z lego duplo, kołyskę do której włożone są dwie lalki i pościel oraz stosik torebek w szafeczce i serio na tym koniec. Reszta w piwnicy, by co jakiś czas wymieniać zabawki i na nowo ją bodźcować.
    P.S Wspominałam na temat mojego podejścia do zabawek choćby tutaj: http://melaniesfasion.blogspot.com/2014/07/czy-duzo-znaczy-dobrze.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam twój post i w pełni popieram. Mnie przerażają pokoje wypchane po brzegi zabawkami, ale oczywiście nie oceniam jeśli ktoś chce, stać go, spoko jego dziecko. Mnie zwyczajnie cieszy, że moim dzieciakom te wszystkie cuda są naprawdę niepotrzebne.

      Usuń
  2. To chyba zależy od dziecka albo może od etapu, na którym jest. Mój syn przynajmniej na razie bawi się świetnie zarówno zabawkami, jak i przedmiotami domowego użytku (butelkami z wsypanym groszkiem), rolkami po papierze, kulkami z papierów, zakrętkami, pudełkami itd. Z tym, że ja stosuję system wymiany zabawek - tzn. syn nie ma dostępu do wszystkich tylko do wybranych kilku. Po tygodniu wymieniam zestaw na inny, a zabawki które były w użyciu lądują w skrzyni. No i staram się pozbywać tych zabawek, które albo się już znudziły albo po prostu od początku nie przypadły do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też nie wszystkie zabawki są na wyciągnięcie ręki co nie zmienia faktu, że czas ich atrakcyjności to góra 1-2 dni. Chyba jedyną zabawką, która atrakcyjna jest niezmiennie to klocki i ludziki od Lego. Szkoda tylko, że żeby mieć ludzika trzeba kupić zestaw za kilkadziesiąt złotych, który ląduje na półce jako zbieracz kurzu lub w pudle z resztą klocków.

      Usuń
  3. Zgadzam się w stu procentach! Sama jestem maniaczką DIY i nie mogę się doczekać aż Młody podrośnie i wspólnie będziemy świetnie się bawić, tworząc wszystko, co podpowie wyobraźnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas to samo. Za dużo zabawek jednodniowych. Rodzinka zawsze konsultuje ze mną prezenty urodzinowe itp. Jednak i tak czasem ktoś zajedzie z kolejną pierdą do kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas pokój jest wspólny więc każdy ma swój kąt. Zabawek mamy nie wiele i mam nadzieję, że tak zostanie dalej. Planuje tylko zakup drewnianej kolejki z IKEA i zabawek do ogrodu. Młody świetnie bawi się tym co ma, a jak będzie ciut starszy będziemy myśleć o zabawach bardziej kreatywnych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moj mały ma 15 mc a już nie mamy miejsca na zabawki, większość to nawet do raczki nie wziął, dlatego wkrótce zabieram sie za porządki.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas zabawki mieszczą się w jednym kufrze. Zanim kupię kolejną to zastanawiam się kilka razy. Oczywiście przedmioty codziennego użytku czy też po prostu dla dorosłych to zabawkowe perełki. :) Coraz częściej też staram się wymyślać Olusiowi inne nowe zabawy często połączone z rozwojem sensorycznym i motorycznym. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam podobne podejście, jednak zabawek w domu nam nie brakuje. Juz teraz tworzymy swoje pierwsze zabawki :)
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas to samo choć teraz dziadki inwestują raczej w sprzęt sportowy i elektronikę, zabawek tona.ale co pewien czas odkrywają je na nowo i to następne pokolenia...

    OdpowiedzUsuń
  10. U MNIE SYN TO NAJLEPIEJ BAWI SIĘ ODKURZACZEM,GARNKAMI ŁYŻKAMI,TALERZE MI UKŁADA I PO CO TU ZABAWKI.I PO CO TU WYDAWAĆ PIENIĄDZE JAK DZIECKO LUBI BAWI SIĘ DOMOWYMI RZECZAMI. ZAPRASZAM DO SIEBIE I DO ZABAWY CIEKAWY BLOG A U CIEBIE SUPER JEST JAK COŚ TO PISZ Z CHĘCIĄ POKAŻE TWÓJ BLOG
    http://mojapasjatoty.blogspot.com/2015/03/zapraszam-do-zabawy-ciekawy-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas klocki cały czas w użyciu i bębenek, flet, organy,gitara :) Tylko to raczej mamy "zabawki" stały się zabawkami Tomka :) Czeka mnie zakup małych instrumentów, aby moje przetrwały :)
    Przebojem jest też kartka papieru, a nie pociąg FP tak reklamowany...
    Do gier mamy jeszcze trochę czasu, ale planszówki z pewnością Tom polubi po rodzicach :)
    Zabawki też są ważne, ale niektóre mam wrażenie ogłupiają;/ trzeba zachować rozsądek i umiar :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://naszmalycud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. podpisuję się rękami i nogami!!! sama staram się by kiczu i plastiku (który króluje w niemowlęcych zabawkach) było jak najmniej. Uwielbiam za to książki i zabawki drewniane i pluszaki. Tez uwazam ze kolejne pianinko, pchacz i grające latarki są zbędne a pieniazki można przeznaczyc na basen czy zoo. My sami Majusi juz nie kupujemy zabawek, tez widzę ze woli miseczki z kuchni, pilot, płyty DVD :) juz sie nie moge doczekac jak podrosnie i zcazniemy malować i "swiadomie" czytać bajki :)

    serdecznie Cię pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzisz zapomniałam o książkach. U nas oprócz właśnie gier i puzzli jest jeszcze mnóstwo książek.

      Usuń
  13. co fakt, to fakt- najlepsze zabawki to te, które zabawkami nie są. Maśka potrafi bawić się wszystkim, dosłownie. Zabawki jej do szczęścia nie są potrzebne. Niedawno jej kuzynka szperała w skrzyni i stweirdziła, że nie ma tam żadnych fajnych zabawek. Pod pojęciem fajnych znajduje się wszystko to co piszczy, hałasuje i doprowadza do rozstrojenia psychicznego. Wolę wpuścić młodą do kuchni i podglądać jak miesza w garach i twierdzi, że "lobim ciasto".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dziś robiliśmy racuchy z młodym, a najbardziej mu się podobało jak drożdże rozpuściły się pod wpływem cukru. Chyba bardziej go to zafascynowało niż dzisiejsze zaćmienie :)

      Usuń
  14. Bardzo mało mamy zabawek. Julka już ani jednej, to z racji wieku :) synek auta i klocki lego, a Lenka dla Lenki mogą zabawki nie istnieć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój Filip mimo, że ma wiele zabawek to najbardziej lubi książeczki, garnki, łyżki, patelnie, buteleczki, kubeczki itp.

    OdpowiedzUsuń
  16. może to głupie co napiszę ale uwielbiam śmieci! na blogu mam cykl wpisów zabawy recyklingowe (wyszktałcenie do czegoś zobowiązuje - ;) hahaha) a większość zabawek posprzedawałam lub oddałam do przedszkola i szpitala. Zostały w domu tylko książki; puzzle i te którymi Żuk faktyczie się bawi - choć i tak twierdzę że mamy dużo za dużo. U nas jest przykaz książek i owoców. Jak ktoś chce coś jej kupić niech kupi np. banana jak uważa że to mało (choć ja uważam że to dużo bo są jeszcze dzieci na świecie które nawet tego ne mają) to ewentualnie niech kupi książkę tego ngdy za wiele. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP