23 kwietnia 2015

Seks na śniadanie
























- Ty, a może byśmy się tak zamienili? No wiesz ja sobie poszukam roboty w korpo od 8 do 22, a  ty zajmiesz się dziećmi, praniem, sprzątaniem, gotowaniem.....(tu wstawić wszelkie możliwe domowe czynności jakie przyjdą wam do głowy). W końcu to twoje dzieci.
- Nasze.
- A co ty taki jesteś pewnien, że moje? ;)
- To ty je urodziłaś.
- A ty zrobiłeś :)

- A jak??? - pada nagle w naszym kierunku

Zapadła długa niepokojąca cisza wypełniona myśleniem.

Ostatnie pytanie zadał Starszy, który najwyraźniej wcale tak do końca nie był pochłonięty swoją kanapką jak nam się zdawało :)

Nigdy nie robiłam z 'tych' tematów tabu. Nie wklejałam dzieciom głodnych kawałków o bocianach i kapuście, chociaż w swoim życiu spotkałam tylu głąbów, że prawdę mówiąc nie jestem do końca pewna czy historyjka o kapuście jest tak zupełnie wyssana z palca. 

W każdym razie dzieci odpowiednio do swego wieku i ciekawości informowane były, że dziewczynki i chłopcy się różnią i czym się różnią. Wiedzą, że do tego żeby powstało dziecko potrzebni są tata i mama. Wiedzą również jak się rodzą dzieci, wiedzą, że w ich przyjściu na świat musiał pomóc pan doktor i że urodzili się inaczej niż przeważnie rodzą się dzieci. Wiedzą, że kobieta przez 9 miesięcy nosi dziecko w brzuszku, słyszeli o rozwoju dziecka, a nawet przerobiliśmy temat brzuszkowego oddawania moczu i ostatnio bólu porodowego.

Ale "Jak?" to już jest pytanie stricte techniczne. 

I co ja mam mu powiedzieć? Zrobić przy śniadaniu wykład o plemnikach i komórkach jajowych. No problem. Z drugiej strony on to wszystko wie, to już przerabialiśmy. 

On chce wiedzieć 'Jak?' 

Najprościej byłoby powiedzieć, że to było prawie siedem lat temu, najprawdopodobniej późnym wieczorem i już nie pamiętamy jak ;) Ściema o przytulaniu nie przejdzie bo dobrze wie, że z przytulania to się jeszcze żadne dziecko nie wzięło, zresztą jak zaznaczyłam na początku ściemniactwa nie uprawiam.

Starszy zaczyna niepokojąco drążyć temat, dopytuje, a nam prostują się zwoje mózgowe. 
Próbuję coś tam opowiadać o tych dwóch komórkach co to od mamy i od taty, a ten jeszcze bardziej mnie pogrąża i pyta: "No tak, ale skąd się te komórki biorą i jak się łączą?" 
Rany synu jak to skąd? Nie mogłeś zapytać o równania molowe, całki, albo o teorię wielkiego wybuchu??? To byłby dobry temat na śniadaniowe dyskusje.

Sytuację ratuje mąż robiąc ni z gruchy ni z pietruchy wykład na teamat komórek macierzystych co zdecydownie pochłania uwagę Starszego i odciąga jego myśli od technicznej strony poczęcia.

Dobrze wiem jednak, że temat nie zniknął, i że to pytanie prędzej czy później wróci, a wtedy trzeba będzie powiedzieć jasno o co w tym wszystkim chodzi. Jasno i bez ściemy wytłumaczyć skąd się biorą dzieci, jaką rolę w tym wszystkim odgrywa tata i co to jest antykoncepcja. Na razie zyskaliśmy odrobinę czasu na przemyślenie jak to umiejętnie zrobić :)


33 komentarze:

  1. Przemyślenia nie pomagają - to zawsze "trudny" temat ;)
    U mnie trzylatka pyta... Nie do końca Ją satysfakcjonuje stwierdzenie, że mama i tata. Na razie wieczorem każe nam iść się przytulać i wołać, że chcemy dzidziusia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ja jakoś nigdy nie miałam problemu żeby z nimi na ten temat rozmawiać bo dotychczas pytali tylko, że tak powiem z biologicznego punktu widzenia :) Ale, żeby pytać jak się to robi? ;) A co do dzieci to mój starszak kiedyś mi powiedział coś w stylu:"Dwie ciąże już miałaś, wystarczy ci!" :D

      Usuń
  2. Kiedyś była bardzo fajna książka "przysposobienie do życia w rodzinie". Teksty w niej były zwyczajne, bez manipulacji religijnych, bez żadnej brutalności itd. Po prostu można ja bezpiecznie pokazać dziecku, które umie czytać i właśnie zaczyna je ciekawic ten temat. Prócz tekstu były obrazki, właściwie rysunki, bez koloru. Pokazywały parę np w jakiejś pozycji, ale co ważne również opisywaly co człowiek ma w środku, co do czego służy i z czym połączone, również podczas seksu. Coś w stylu atlasu anatomicznego. Wiadomo dla ośmiolatka cała książka to za dużo, ale niektóre jej fragmenty uważam, że w sam raz. Nie mam pojęcia, czy gdzieś na rynku ona jeszcze istnieje, nie znam autora, ale uważam, że warto poszukać i mieć w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc dzieckiem miałam taką książeczkę "Nie wierzcie w bociany". Dla mojego niespełna siedmiolatka byłaby już raczej za dziecinna,ale świetnie nadawałaby się dla młodszych dzieci, niestety to było dawno temu i też nie wiem czy można ją jeszcze gdzieś dostać.

      Usuń
    2. Tez ja znam. U nas kiedyś w gminnej bibliotece była. Może nadal są?

      Usuń
  3. Ojjj to faktycznie macie co się głowić nad odpowiedzią :D Wszystko przede mną, póki co 2 latek jeszcze się tym nie interesuję, więc mam czas. Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa jak sprawa się zakończy u Was, jak to wytłumaczycie, bo pewna jestem, że fajnie i przystępnie dla Jego wieku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Komórki macierzyste! Świetny pomysł - na 100% wypróbuję na swoich dzieciach, bo na komórkach macierzystych to ja się akurat znam. Wszystko im na ten temat opowiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Macie trudny temat do przygotowania. :-) nas też pewnie ten temat z czasem nie ominie:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dajcie znać jak się wytlumaczycie ;)
    Ale skoro znają już anatomie to już macie z górki :p

    OdpowiedzUsuń
  7. No ciekawy temat, bo takie pytania to jeszcze przede mną :) Ale jak znajdziesz dobry sposób na odpowiedź, to podziel się koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rok córka też zadała to ciężkie pytanie, nie zastanawiając się palnęłam, że tatuś dał nasionko do brzucha, dobrze że nie ciągła tematu i nie zapytała jak się nasionko tam dostało, ale wszystko przede mną :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Zasbrzmialo smacznie ;) Pozniej juz nie bylo kolorowo. Teraz to mnie smieszy ale jak Filip zacznie z takimi pytaniami wyskakiwac to sytuacje sie odwroca ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, jak już Starszak zostanie uświadomiony w technicznej kwestii to zrelacjonuj JAK to zrobiłaś ;-)
    Ściągnę chętnie za parę lat (roczny Zosiek jeszcze nie zapyta ;-)

    Pozdrawiam
    AM

    Radymamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. No jak od seksu ;)
    A potem tylko wyjaśnić co to seks, tylko nie przez książki bo to może wprawić o mdłości tak jak starszego mojego syna :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz co, jest taki wierszyk:

    Krąży w świecie bajek sporo
    O tym, skąd się dzieci biorą.
    Lecz kochani, bądźmy szczerzy,
    Czy ktoś dziś w bociany wierzy?

    Jeśli zatem wiedzieć chcecie,
    Skąd bierzecie się na świecie,
    To najlepiej dla porządku
    Zacząć trzeba od początku.

    Najpierw los tak życie splata,
    Że spotyka mamę tata
    I kochając się bez granic,
    Rozstać już się nie chcą za nic.

    Chcą być razem, zwłaszcza w nocy,
    Przytuleni z całej mocy,
    Bo gdy tulą się wzajemnie,
    Wtedy jest im najprzyjemniej.

    Z taty rój nasionek rączych
    Mknie z jajeczkiem się połączyć,
    Które w mamie jest gotowe
    Zacząć życie całkiem nowe.

    Gdy nasionko się z nim zwiąże,
    Wtedy mama zajdzie w ciążę
    I od chwili tej wytrwale,
    W brzuchu mamy rośnie malec.

    W końcu dziecko jest gotowe,
    By na świat wystawić głowę,
    A gdy chwila ta nadchodzi,
    Mama może je urodzić.

    Tak to wszystko się zaczyna,
    Rosną dzieci i rodzina...
    I tak dziać się będzie dalej,
    Byle wszyscy się kochali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wierszyk. Muszę przeczytać Starszakowi :)

      Usuń
  13. No to teraz pora podszkolić się w temacie :) i przestawić wszystko od strony technicznej :) oczywiście w odpowiedni sposób do wieku :p

    OdpowiedzUsuń
  14. Każde dziecko prędzej czy później zada to pytanie, więc trzeba się odpowiednio przygotować. Twój mąż wybrnął z tego mistrzowsko, nie ma to jak komórki macierzyste;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa mój mąż ma niebywale błyskotliwy umysł :)

      Usuń
  15. Mnie kiedyś też czeka taka rozmowa, tylko nie bede pewnie wiedziala co powiedzieć o bocianach czy kapuście ?! :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Jest taka strona nie wierze w bociana na fb mają różne ksiązki na temat seksualności ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie z Julką poszło gładko :) zapytała się kiedyś co znaczy słowo sex. Ja musiałam trochę inaczej jej wytłumaczyć ( ojca biologicznego nie zna). Było o motylach w brzuchu, o podnieceniu i jak to wygląda. Julka więcej nie pytała ;) wczoraj przyszła ze szkoły i pyta się mnie co to znaczy słowo szmata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja już chyba wolę tłumaczyć co to seks :)

      Usuń
    2. O ja ...masakra! Faktycznie lepiej wytlumaczyc co to sex niz takie obrazliwe slowo.

      Usuń
  18. Nas Syn ma 8 miesięcy i zastanawiałam się ostatnio , kiedy ten moment nastąpi i co ja mu wtedy powiem. Mam nadzieję, że będzie przy tym też tatusiek, on jest bardziej bezpośredni. Nie chciałabym karmić dziecka jakimiś głodnymi kawałkami. U mnie w domu od kąd pamiętam była ksiązeczka z rysunkiem pary. Pan leżał na Pani. I do tego przekrój zdjęcia co tam się dzieje czego nie widać. I ja poprostu nie widziałam potrzeby pytania sìę rodziców. Dla mnie to była oczywista oczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  19. u mojego przedszkolaka na razie pytanie takowe nie padło. Ale córka koleżanki, 5 latka oznajmiła rozbrajająco ostatnio : Ja wiem co to jest sex ! to jak mężczyzna i pani są goli ! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja niestety zaczelam sciema, czyli o przytulaniu. Teraz Janek (7latek) czasem mowi: Przytulcie sie z Tata zebysmy mieli brata i siostre.
    Jakos sie bede musiala z tego wytlumaczyc niedlugo :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Moj 5 latek narazie nie zapytal wprost co to sex:) Poki co zna roznice i cielesnosc.Widzi jak sie tulimy:) Mysle,ze minie troche czasu zanim zapyta wiec musze juz byc gotowa na odp :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No cóż... Zaczynają się te niewygodne i bardzo trudne pytania. Bo chociażby nie wiem jakie podejście lekkie mieli do tych tematów to jakoś zawsze pojawia się ten element zaskoczenia :) Dokładnie tak jak w Waszym przypadku...

    Pozdrawiam, MG

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP