26 czerwca 2015

Koniec roku






















Nie, wcale nie tęsknię za zimą, końcówką roku i sylwestrowym szaleństwem. Nota bene od ładnych kilku lat nie mam nic wspólnego z sylwestrowymi szaleństwami bo bardziej cenię sobie bliskość mojego własnego łóżka tuż po północy, niż ubaw do białego rana gdzieś tam :)

Pisząc o końcu roku, mam na myśli koniec roku szkolnego. Tak moi drodzy, to właśnie dziś. Za moich czasów koniec roku kojarzył się dokładnie z 24-ym czerwca jednak obecnie, rok szkolny trwa coraz dłużej. I uwierzcie mi, nigdy tak nie wyczekiwałam końca tych dziesięciu miesięcy jak teraz, kiedy do szkoły chodzi moje dziecko. Tak, nawet wtedy kiedy sama byłam uczennicą nie pragnęłam wakacji tak jak teraz.

Marzę więc o tym żeby już było po zakończeniu, żeby już były wakacje, żebym nie musiała wstawać rano i poganiać Starszaka żeby jednak spróbował pochłonąć jakiekolwiek śniadanie. Żebym nie musiała naginać często w strugach deszczu taki kawał drogi i żeby znowu nie uciekł mi tramwaj. Żebym nie musiała chodzić na te głupie zebrania i na zajęcia pozalekcyjne.

Bach! Olśnienie.
O czym ty kobieto marzysz? Ok, może nie będziesz musiała rano wstawać, ale nadal łudzisz się, że się wyśpisz? Taaa, chyba jak się w kosmos wystrzelisz. I że niby nie będziesz musiała przypominać, że jedzenie służy do jedzenia i że nie znika od patrzenia na nie? I że może nigdzie nie będziesz musiała chodzić?

Otóż nie. Gdyby to wszystko było możliwe wakacje to byłby dla ciebie raj. Ale jesteś w błędzie, nie będzie. Wakacje to czas w którym od samiuteńkiego ranka będą w domu oba kokony i oba będą czegoś od ciebie chciały dokładnie wtedy, kiedy ty postanowisz obrócić się na drugi bok w poszukiwaniu zakończenia jakiegoś cudownego snu.

To czas kiedy kokoniki będą towarzyszyły ci przez cały dzień, nie postraszysz, że jak nie zje śniadania to się spóźni do szkoły. Przecież teraz nie będzie musiał się już nigdzie spieszyć, ma czas, a ciebie co najwyżej krew może zalać jak będziesz patrzyła na jego modlitwy nad śniadaniem.

To czas, kiedy z nudów będą cię wyciągać na ten znienawidzony plac zabaw gdzie jest pełno dziwnych matek z jeszcze dziwniejszymi dziećmi, gdzie jest hałas i budzące zgrozę huśtawki. Będą cię tam ciągnąć codziennie i żądać żebyś przesiadywała tam z nimi godzinami.

To czas, kiedy przez cały dzień będziesz musiała wykazywać się kreatywnością i fundować młodzieży rozrywki bo inaczej ryzykujesz, że z nudów się pozabijają, albo przynajmniej zdemolują pokój w poszukiwaniu odpowiedniej dla siebie zabawki.

Tylko, że te wakacje będą także wyjątkowe. Inne niż te poprzednie kiedy po nich w zasadzie niewiele ulegało zmianie. Te wakacje, to relaks przed trudnymi ale jakże emocjonującymi chwilami w życiu całej naszej rodzinki. Po wakacjach Tymek zacznie naukę w pierwszej klasie, a Natik wyruszy na podbój przedszkola mimo, że nadal kurczowo trzyma się wersji, że przedszkole go nie interesuje :) 

Skończą się kontrolowane wagary i spóźnienia. Zacznie się systematyczność, praca, nauka. Te wakacje to dla nas ważny czas. Czas na bycie razem, odpoczynek i nabranie energii przed tym co nas czeka od września :)

15 komentarzy:

  1. Luzik. Teraz wakacje dopiero się zaczęły, a matka jak zwykle o szkole i obowiązkach. TRAGEDIA !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko właśnie mi uświadomiłas że mnie czeka dokładnie to samo a nawet w wersji hard. Syn lat nadal 5 idzie do klasy pierwszej bo go kuzwa nie chcieli odroczyć. Córka moja z mamina spódnica związana do przedszkola gdzie czeka ją natlok zajęć terapeutycznych. I te wszystkie nowości już za moment, Osz kurka co ją teraz zrobię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie o tyle lepiej, że mój jak pójdzie do pierwszej klasy to już będzie miał prawie 7, a Nati ma 4 lata, ale idzie do trzylatków więc sporo je wyprzedza, niestety jest też mocno uczepiony mnie i może być problem z zostawaniem.

      Usuń
  3. "To czas, kiedy z nudów będą cię wyciągać na ten znienawidzony plac zabaw gdzie jest pełno dziwnych matek z jeszcze dziwniejszymi dziećmi"- Ahahahaha! So true!
    Mój tata od pierwszego do ostatniego dnia wakacji odśpiewywał mi i moim siostrzeńcom: "Skończyły się wakacje , opustoszały plaże..." - teraz domyślam się czemu tak robił ;D Ja wyczekuję września, aż Mańka uda się podbijać przedszkolny świat. Bardzo wyczekuje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze jestem na etapie, że w ogóle tego nie odczuwam. Myślę, że jednak szybko nadejdzie ten moment ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To teraz odpoczywajcie :D a od września będziesz szykować dwójkę do wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tam, oj tam... Zawsze można zamknąć dzieci w szafie albo siebie i spać dalej ;) A tak poważnie. Ja odkąd jest Filip to nawet nie rozróżniam dni tygodnia. Młody nie dał się jeszcze przekonać, że w sobotę jest weekend i trzeba spać dłużej. Zawsze wstaje o 7.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wykorzystajcie ten czas jak najlepiej :) My zaraz rozpoczynamy przeboje ze żłobkiem. Staram się o tym nie myśleć. Został nam jeszcze tylko tydzień...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czekałam na wakacje żeby się wyspać i co mama mnie budzi telefonem o 9 że jedzie na kawę...mam wakacje nieobowiązują ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm wakacje...za parę lat je odczuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zmiany u was ogromne! Ale to dobrze, taka jest kolej rzeczy. Fajnie że dzieci rosną, rozwijają się, zdobywają nowe umiejętności i znajomości, a Ty możesz na to wszystko patrzeć i być z nich dumna!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam to szczęście, że (JESZCZE) moje wakacje trwają cały rok :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas jakoś nie specjalnie widać różnicę. Fi nadal będzie chodził do żłobka, a Zosia będzie ze mną w domu... Gdybyśmy chociaż mieli gdzie uciec do rodziny... a tak to lepiej niech bawi się z dziećmi niż miałby siedzieć w blokowisku... Ale o wczasach na pewno jakiś pomyślimy;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też mam wreszcie wakacje :) i jest mi z tym bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP