22 lipca 2015

Mroczne fakty z mojego życia




Przez pół roku regularnego funkcjonowania w blogosferze mogliście mnie już trochę poznać. Jedni mniej inni więcej, ale co nieco o mnie wiecie. Wiecie, że mam męża, dwóch synów i że od kilku lat mieszkam w mieście Św. Marcina. Jest jednak wiele rzeczy, których  o mnie nie wiecie.
Dziś zdradzę Wam kilka faktów z mojego życia :)

1. Jestem złośnicą. Wkurzam się (czyt. wpadam w furię) dosłownie z prędkością światła. Jak już się wkurzę to drę ryja (nie, nie krzyczę), potrafię rzucić czymkolwiek co mam pod ręką i wygarnąć wszystko co mi leży na przysłowiowej wątrobie. Za zaletę uważam to, że furia również błyskawicznie mi przechodzi :)

2. Jestem uzależniona. Tak, kiedyś musiałam to w końcu ujawnić. Uzależnienie jest silne i co gorsza nie zamierzam zrobić nic w kierunku żeby je wyleczyć. Jestem uzależniona od zielonego groszku (świeżego). Nie ma chyba takiej ilości, której nie byłabym w stanie pochłonąć. Żeby zobrazować Wam siłę tego uzależnienia zdradzę wam, że zamiast kwiatów na absolutorium dostałam od rodziców wielką torbę zielonego groszku. Pochłonęłam wszytko i z nikim się nie podzieliłam :)

3. Zdawałam starą maturę, kończyłam osiem klas podstawówki i pamiętam czasy kiedy nie było internetu. I pomyśleć, że teraz niektórzy nie są w stanie wytrzymać bez tego 'dobrodziejstwa' choćby kilka godzin.

4. Mam słabość. Słabość do kebaba. Zrobię dla niego wszystko. Kebabem dam się przekupić i rzucę dla niego każdą dietę. Wiem, że wcale nie pójdzie mi w  cycki, zdaję sobie sprawę, że absolutnie nie ma on nic wspólnego ze zdrowym odżywaniem, wiem, że jak go zjem to będę prawdopodobnie żałowała, ale i tak nie odmówię :)

5. W swoim życiu miałam okazję dwa razy założyć suknię ślubną i przeżyć dwa wesela przy czym mam i zawsze miałam tylko jednego męża :)

6. Tym punktem raczej was nie zaskoczę. Potwornie boję się pająków i wszelkiego robactwa. W momencie gdy widzę takiego potwora moja reakcja jest totalnie nieprzewidywalna. Opcje są dwie. Albo dostaję mega histerii i dopóki mój dzielny mąż nie zgładzi potwora, będę się darła, uciekała i nawet nie spojrzę w stronę zagrożenia. Albo dla odmiany, budzi się we mnie instynkt mordercy i uzbrojona w jak najskuteczniejszą broń ruszam do walki przy czym nie zwracam uwagi na to na czym wróg się znajduje (z plamy na ścianie zdaję sobie sprawę dopiero po fakcie).

7. Tym zaskoczyłam ostatnio moje starsze dziecko: Nie lubię umytych truskawek :) Zaraz po przyniesieniu ich do domu jestem w stanie zjeść wszystkie. Jeśli tylko je umyję mogą stać aż same postanowią opuścić kuchnię i wpaść do kosza na śmieci ;)

8. Totalnie kręci mnie wszelkiego rodzaju rękodzieło. Robiłam już biżuterię, decoupage, 'posmakowałam' quillingu, krawiectwa (o tym akurat wiecie) i masy różnych innych rzeczy :) Kiedy coś tworzę mój mózg się resetuje i odpoczywa, a przyjemność z tworzenia czegoś nowego jest nie do opisania.

9. Nie potrafię siedzieć bezczynnie. Jeśli już usiądę to muszę chociaż czytać gazetę, inaczej mam poczucie marnowanego czasu. Ostatnio doszłam nawet do wniosku, że choć marzy mi się tydzień w SPA to obawiam się, że mogłabym się tam zanudzić na śmierć :)

10. Nigdy nie sądziłam, że będę prowadzić blog, a już totalnie w mojej głowie nie mieściło się, że mogłabym traktować to poważnie. A jednak :)

35 komentarzy:

  1. Dużo mamy wspólnych cech :) ja też się.boję wszelkiego robactwa i pająków (a u Podopiecznego codziennie z nimi mam do czynienia :/), również pamiętam czasy bez internetu. A do SPA nie.musisz iść na tydzień, wystarczy pół dnia :) na os Batorego jest "regeneracja miejskie spa":)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha furia mówisz? Drzec wtedy się musisz? No co Ty powiesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś człowiek sobie ulżyć musi :)

      Usuń
    2. Zła kobieto! Ja to bym nigdy na własne dzieci głosu nie podniosła :)

      Usuń
    3. A kto tu mówi o dzieciach? Przecież męża mam jeszcze w domu.... :)

      Usuń
  3. Z tym kebabem to możemy sobie przybić 5! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ;) widze u siebie podobne cechy:) szczegolnie punkt 1 :) no moze nie mam zdolnosci manualnych oraz do pisania - ale tobie to idzie swietnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty za to masz niepowtarzalny talent do 'łapania chwil' :)

      Usuń
  5. padłam z tego uzależnienia od groszku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest naprawdę straszne uzależnienie :D

      Usuń
  6. Punkt 1 - mam identycznie! Aż strach się bać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo furiatek tutaj mamy :) Uff, nie jestem sama, chociaż bardzo staram się nad tym pracować, szczególnie od czasu kiedy rzuciłam moim cholernie drogim laptopem ze złości :) Bogu dzięki, był do odratowania, ale jednak to mnie mocno zastanowiło. Pozdrawiam wszystkie złośnice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rownież pozdrawiam
      złośnica

      Usuń
  8. Furiatek widzę nie brakuje:) Może to taka kobieca cecha po prostu?:) Bardzo fajny wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  9. oo, też kocham groszek ! :)) haha

    OdpowiedzUsuń
  10. hm. gdyby nie pkt. 5 to powiedziałabym że piszesz o mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie wiem czy ci przypadkiem nie współczuć ;)

      Usuń
    2. hm.... zważywszy na fakt że w momentach gdy sama siebie nie wkurzam swoją osobą bardzo lubię siebie taką jaka jestem to chyba nie ;) (mam nadz. że zrozumiałaś co mam na myśli)

      Usuń
  11. O, widzę zmiany! Super, jest o wiele lepiej :).

    Dużo nas łączy, zwłaszcza punkt nr 1. Jestem chyba największą złośnicą na świecie i nic z tym nie poradzę. A groszek lubię, ale nie w przesadzonych ilościach :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A może ty przejęłaś po prostu włoski temperament? :)

      Usuń
  12. No to trochę mamy wspólnego ;)
    Jestem okropną choleryczką, drę ryja regularnie by po 5 minutach stwierdzić, że niepotrzebnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa opamiętanie ;) Wiem o czym mówię :)

      Usuń
  13. No dobra, żarty się skończyły. Bliźniaki? Wyrzuć kebaba i reszta moja :-). A tak poważnie, to truskawki mnie powaliły, ja nienawidzę umytych truskawek, bo smakują jak woda mineralna, czyli zero smaku. Ostatnio nawet wywód na ten temat walnęłam mężowi, że truskawki są chyba tylko psikane zapachem truskawkowym, bo jak je umyjesz to tracą smak! A i jeszcze groszek. Moja droga, ja na groszku zęby zjadłam :P. Kocham skórki słodkiego groszku, no wiesz te co w nich są ziarna, kocham groszek i kocham hodować słodki groszek, no nie lubię tylko zdzierać wewnętrznej warstwy skórki groszka, ale tak go kocham, że się męczę.

    Ps. Acha i odpoczywam tylko, kiedy coś robię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to ja się bardzo długo dopominałam u rodziców o starszego brata, a nigdy nie pytałam czy aby nie mam młodszej siostry :D A z tymi truskawkami to mam dokładnie takie same przemyślenia na ich temat :D

      Usuń
  14. Z uzależnieniem to mnie wbiłaś w siedzenie, nie podzieliłaś się z nikim? :D :D :D
    Pamiętasz pierwsze komórki :D cegły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty, jeszcze by mi zeżarli ;)
      A 'cegły' pamiętam, nota bene zawsze mogły poza dzwonieniem służyć do samoobrony :)

      Usuń
  15. Ty za kebaba a ja dałabym się pokroić za pizzę. ;)
    Za to za groszkiem nigdy nie przepadałam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Za tego kebaba przybijam pionę! ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Podziwiam Cię za ten groszek - ja to bym miała rewolucję jelitową :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, że na mnie on absolutnie nie działa :)

      Usuń
  18. Kurczak na cienkim z sosem łagodnym :D a Ty?

    OdpowiedzUsuń
  19. Podpisuję się pod 3, 7 i 9, to także o mnie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP