29 września 2015

Nie lubię twojego psa!




Kocham zwierzaki. W moim rodzinnym domu zawsze był przynajmniej jeden kot. Gdy przeprowadziliśmy się do większego domu do naszej rodzinki dołączyła suczka, nierasowy owczarek niemiecki. Wiem, że największym marzeniem mojego starszego syna jest posiadanie własnego kociaka. Często o tym wspomina, wymyśla dla niego imiona, zastanawia się jaki mógłby być.


Dlaczego jeszcze nie mamy swojego zwierzaka? Bo jesteśmy odpowiedzialni. Za często wyjeżdżamy, za często nie ma nas w domu. Nie zawsze tam gdzie jedziemy, można zabierać zwierzęta. Nie mamy nikogo komu moglibyśmy zostawić zwierzaka pod naszą nieobecność. W bloku, w małym mieszkaniu nie jesteśmy w stanie zapewnić zwierzęciu odpowiednich warunków. Kierujemy się odpowiedzialnością.

Ty natomiast nie wiesz co to odpowiedzialność. Masz psa. Nie wątpię, że go kochasz, że traktujesz go jak członka rodziny. Nie zmienia to jednak faktu, że nie jesteś za niego odpowiedzialny. Nie ma tygodnia , w którym choć dwa, trzy razy nie natknęłabym się na moim osiedlu na walczące ze sobą psy. Z tych pojedynków wychodzą z mniejszymi lub większymi obrażeniami. Często dzieje się to na placach zabaw czy osiedlowych alejkach. Psy są bez kagańców, często również bez smyczy.

Zaledwie wczoraj wracając z synem ze szkoły zastaliśmy po drodze taką sytuację. Stoimy bo dosłownie dwa metry przed nami po ścieżce biega wiewiórka. Pokazuję synkowi rudego zwierzaka, który wydaje się dość mocno przyzwyczajony do widoku ludzi i niewiele sobie robi z naszej obecności. Kilka metrów przed nami spaceruje kobieta, rozmawia przez telefon. W pewnej odległości od niej drepcze spuszczony ze smyczy psiak wielkości cielaka.
Wiewiórka, pies i dziecko to nie jest dobry układ. Właścicielka absolutnie nic sobie z tego nie robi, dalej trajkoce przez telefon i do głowy jej nie przyjdzie żeby złapać psa i zapiąć mu smycz.

Inna sytuacja. Jestem z dzieciakami w pobliskim parku. Chłopaki biegają, grają w piłkę. W pewnym momencie do parku przychodzi mężczyzna i spuszcza ze smyczy konia. Tak dobrze, przeczytaliście. Spuścił ze smyczy psa wielkości małego kuca. Pies zaczyna z zastraszającą prędkością biegać po parku, nie wyglądając przy tym na miłego, słodziutkiego psiaczka, a raczej na dziką bestię. Mężczyzna jakoś nie zwraca uwagi na to, że w tym samym parku na tym samym trawniku bawią się dzieci.

To tylko dwa przykłady, ale mogłabym ich mnożyć wiele. Są jeszcze małe, rozszczekane bestyjki, które dopadają do moich dzieciaków i ich właściciele gruchający: "Nie bój się nie ugryzie". A jak kuźwa ugryzie to co? Moje dziecko panicznie boi się psów, nie wiem jak zareaguje, czy w odruchu paniki nie wykona jakiegoś gwałtownego ruchu, nie wiem jak zareaguje obcy pies. I wiesz co drogi właścicielu? Nie chcę wiedzieć! Po to ktoś wymyślił smycz żebyś swojego psa na tej smyczy prowadził. Nie mam ochoty go poznawać, głaskać czy się z nim zaprzyjaźniać.

Mieszkasz w bloku? Masz tam psa? Świetnie, ale to jeszcze nie znaczy, że twój pies ma srać na wszystkie nieliczne trawniki w okolicy. Moje dzieci tam się bawią, biegają. Niekoniecznie mam ochotę na zmywanie po każdym spacerze z ich butów psiej kupy. Na szczęście od dwóch lat mamy lekkie zimy i nie ma śniegu, bo dopiero śnieg daje pole do popisu właścicielom psów. A kiedy przychodzi wiosna i roztopy....wiecie co mam na myśli?

Pies to nie zabawka. Zastanów się czy biorąc psa jesteś w stanie zapewnić mu odpowiednie warunki. Pamiętaj, że to, że ty kochasz swojego pupila nie musi oznaczać, że będą kochać go wszyscy. Dla obcych to przede wszystkim zwierzę, po którym nie wiedzą czego się spodziewać. Pamiętaj, że pies to aż zwierzę i tylko zwierzę, które ma swoje pierwotne instynkty. Nawet najbardziej spokojny pies może na określony zapach, gest, niespodziewany ruch zareagować agresywnie.

I jeszcze jedno. Ten post ma zły tytuł. To nie twojego psa nie lubię, nie lubię ciebie - za twój brak odpowiedzialności!


24 komentarze:


  1. Nieidpowiedzialnością jest też trzymać wielkiego jak krowa psa na 30 metrach cały dzień, bo samemu się jest w pracy. A biedne psisko wyje z rozpaczy godzinami. Wiem, że teraz oddać czy porzucić to barbarzyństwo, ale "miejscy", "blokowi" ludzie naprawdę powinni 10 razy pomyśleć zanim sprawią sobie "nową zabawkę" w mieszkaniu. Szczególnie taką wielkości mamuta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tobą. Co więcej, sama znam osoby, które tak bardzo kochają psy/koty, tak wiele razy dziennie udostępniają na fb posty o tym jaka krzywda się psom/kotom dzieje w schroniskach, jak to są zwierzęta porzucane. A sami na 10 godzin z mieszkania wychodzą, w dwóch pokojach zostawiając dwa duże psy. W końcu tak bardzo kochają zwierzęta. Szkoda, że nie widzą jaką krzywdę wyrządzają psu, który nie może się wybiegać, bo nie ma na to czasu. A potem płacz, i jazda po weterynarzach, bo pies nadwagę ma, bo nogi słabe. Ale w sobie winy nie dostrzegają.

      Usuń
  2. Wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Fakt wielki pies bez smyczy czy kupy psie nie napawaja niczym przyjemnym. Mam psa, mieszkam w mieście a czasem nawet biega on bez smyczy. Wiadomo że nie na placu zabaw czy boisku , sprzatam jego kupy bo oprócz psa mam jeszcze dzieci które spacerują tymi samymi alejkami. Pies w mieście może mieć takie samo szczęśliwe życie jak w domu z ogródkiem. Może mam mieszkanie większe niż przeciętne w mieście jednak to tylko mieszkanie a pies powinien wybiegac się na zewnątrz nie w domu. Więc metraż nie ma tu nic do rzeczy lecz mentalność właściciela.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żaden pies nie gryzie... Do pierwszego razu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam psa i w 100% się z Tobą zgadzam

    OdpowiedzUsuń
  5. ohhh jak mnie to zawsze denerwuje. To gadanie " on nie gryzie" ! jasne. Ja swojego psa bym pewna nie była, bo przecież nigdy nie wiadomo jak na obcego zareaguje, a co dopiero czyjegoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam psa i choć kochałam go nad życie to też nigdy nie byłam pewna, że coś jej do łba nie strzeli i dana osoba jej się nie spodoba. Choć członek rodziny to jednak zwierzę.

      Usuń
    2. A mnie denerwuje takie chore myślenie. Jak mówią że nie gryzie to znaczy że nie gryzie. Do tego doszło że już nikt nikomu nie wierzy ? Ja jestem pewny na 110%

      Usuń
  6. Kocham cię! Z każdym słowem bym się zgodziła oprócz jednego. Nie przepadam za zwierzętami :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby ci to powiedzieć....też cię kocham :)

      Usuń
  7. Równie jak Ty uwielbiam zwrot "Nie ugryzie!" Nóż w kieszeni mi się wtedy otwiera. Ciebie może nie, a skąd mam wiedzieć czy mojego dziecka lub mnie nie ugryzie? Właścicielu spuszczonego psa postaw się w odwrotnej sytuacji. Moje dziecko podbiega do Ciebie i zaczyna ciągnąć za nogawkę lub grzebać Ci w torbie! Ja swojego syna pilnuję i nie pozwalam mu robić rzeczy, których nie wypada robić. Ty też możesz się przystosować to nie boli.
    Dodałabym jedynie, że nieodpowiedzialność nie tyczy się tylko ludzi z bloków, a tych z dużymi podwórkami również. Szlag mnie trafia jak wchodzę do kogoś na podwórko, a z za rogu wypada mi pies z pianą na pysku. No kur... załóż tabliczkę na płocie lub chociaż dzwonek na bramce!

    OdpowiedzUsuń
  8. Psie kupy, psy bez smyczy i teksty- nie bój się piesek nic nie zrobi możesz pogłaskać- grrr. Ja zawsze mówię wtedy, że Młoda nie zna psa i nie będzie go dotykać. Ona ma dystans do czworonogów i dobrze. Pieska sąsiadów głaszcze ale zawsze ze mną i poza tym się znają ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem córką i siostrą weterynarzy, u nas w domu zawsze były zwierzęta, różne, nasze, nie nasze, psy, koty, gryzonie... Nie wyobrażam sobie domu bez zwierzaka, ale Twój wpis popieram w zupełności. Zwierze to tylko zwierze i to my powinniśmy być za nie odpowiedzialni.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlatego nie mam psa, dlaczego? bo jestem odpowiedzialna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. powiem tak. Mamy kota, który wychowuje się z 2 dzieci. Najpierw był kot, więc zna dzieci w każdym wieku. Pilnuje ich, bawi się z nimi itd Jednak wiem, że może się zdarzyć, że kiedyś któreś dziecko oberwie pazurem, jak zrobi coś, co się kotu nie spodoba, bądź kota zaboli.
    wszystkich, który przychodzą do naszego domu ostrzegam, że rożnie moze byc i gdy kot sobie nie życzy głaskania, czegokolwiek, to goście mają zostawić go w spokoju i juz, ie ma, że dzidziuś chce pogłaskać. jednoczesnie tez ostrzegam, że kot może dziabnąć pazurem. Nie musi, ale może. nigdy nci nie wiadomo. wtedy często słyszę, że jak? Przecież kot domowy, nie dziki z dziećmi chowany, nie dziabnie. To po prosu brak wyobraźni. To stworzenie i nikt nigdy nie przewidzi na 100% co myśli i zrobi. Dotyczy to tez ludzi. Dlatego nie powiem nigdy do kogoś obcego w sklepie, by mi dziecka popilnował. Ja wiem, czy nie uprowadzi?
    To tak a propos sławnego "on nie gryzie"

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nie lubię swojego psa, bo jest upierdliwy ale tylko dla mnie...a od sąsiadów psów nie lubię bo właśnie nie sprzatają po nich choć przekonali się już ci starzy, a o młodych szczeniakach to już masakra, bo to małe, bo zaraz zniknie...ja trzymam naszą zarazę na smyczy, spuszczam tylko w lesie ale i tak się daleko nie oddali, pilnuje wózka, ale jak kogoś widzę to od razu go zapinam...psy to kochane stworzenia ale lubią być wredne i zdradliwe...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham zwierzaki, ale niestety nie możemy sobie pozwolić na psa czy kota, bo za często wyjeżdżamy do rodziny na drugi koniec Polski. Niemniej jednak zgadzam się z Tobą - odpowiedzialność to podstawa. Ja nie znoszę, gdy ktoś z psem (nawet na smyczy!) idąc chodnikiem pozwala mu na wkładanie pyska do wózka mojego dziecka. No bezżartów - ja nie wiem czy można takiemu zwierzakowi ufać. I nie godzę się na takie zachowanie..

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam zwierzęta - psy w szczególności. Mieszkam w bloku na dość dużym metrażu, ale nigdy zwierząt w tym mieszkaniu mieć nie będę. Jest jeden powód a może nawet dwa. Po pierwsze mój syn jest astmatykiem, co automatycznie wyklucza nas z grona właścicieli jakiegokolwiek zwierzaka-futrzaka. Po drugie, bo żadnemu psu czy kotu nie zrobiłabym tego tzn. mieszkania w bloku. PS. też nie lubię roztopów i wolnego wybiegu psów-krów bez smyczy w miejscach gdzie są dzieci :/

    OdpowiedzUsuń
  15. "Nie gryzie" jasne, nawet własnego psa nie można być pewnym. Są sytuacje, gdy nie wiadomo jak się zachowa. Miałam ledwo 6 lat, gdy mojemu coś odbiło i jak tylko zostałam sama na podwórku rzucił się na mnie. Teraz też mam psa, owczarka i nigdy nie dopuszczam do sytuacji, że zostaje z młodą sam na sam. Mimo, że znam go od szczeniaka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety pies nawet ten, którego możemy być pewni w 100% może zrobić nam krzywdę. Musimy być tego świadomi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mieszkając w bloku nie zdecydowałam się na psa - nawet takiego mikrominiaturowego (zresztą taki to nie pies) ale jak zamieszkaliśmy w domku z ogródkiem przytaszczyłam psicę-ale przez pierwsze pół roku jeździłam z nią na psie przedszkole , żeby jako przedstawicielka rasy dominującej, przyzwyczaiła się do widoku i zabaw z innymi zwierzętami...Koty już w domu były więc ją nauczyły szacunku do kociego futra.... Ale udusiła bym bezmózgowców , którzy za nic mają zasady dobrego wychowania zarówno swojego jak i psiego

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie używam smyczy. Smycz powoduje złe nawyki, agresję i ucieczki kiedy już spuścimy ze smyczy. Zawsze powtarzam ludziom żeby puścili psa wolno to się uspokoi

    OdpowiedzUsuń
  19. W tym kraju grzechem śmiertelnym jest nie lubienie psów. To tak jak wiara w Boga. Zagdaczą Ciebie katolicy, jeśli powiesz, że w Boga nie wierzysz. Kiedy mówię, że nie lubię psów w domu, bo pies śmierdzi i brzydzę się, kiedy właściciel głaszcze psa i wyciąga mu śpiochy z oczu i tymi dłońmi szykuje mi kanapkę i robi herbatę, mdli mnie. Nie chcąc robić przykrości, piję i zjadam to co mi przygotuje ale rośnie mi w gardle i nie czuję smaku tego co jem, tylko myślę o tym, że zjadam brudy z psa. I te zdjęcia, tylko z psem, wszędzie. Łatwo jest mieć psa za przyjaciela, przecież pies nie gada, nie ma swojej woli, jest posłuszny, bo wie, że dostanie michę i wyprowadzą go na sranie. Ludzie go tulą i głaszczą, znowu żarcie, kupa, spacer i tak w kółko. No i dlaczego pies nie ma szanować człowieka, jak jest od niego zależny. Dlaczego obce psy nie są naszymi przyjaciółmi? Bo nie dajemy im michy, nie opiekujemy się nimi. To tak jak dobre małżeństwo, opiekują się sobą, rozmawiają, karmią wzajemnie, wspierają się i dlatego są za sobą i są razem i kochają się. Psiarze, odczuwają to samo wobec i od psa, bo to tylko przywiązanie jest. Alkoholik do wódy też sie przywiązuje i uważa ją za swoją powierniczkę. Ja myślę, że mimo wszystko w obecnych czasach ludzie powariowali na punkcie psów. Zapanowała jakaś mania kochania zwierząt. Ok, kochajcie sobie ale do diabła nie zapominajcie o ludziach. Człowiek, mimo wszystko nie powinien być za psem w drugiej kolejności bo to jest dewiacja. Pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP