8 października 2015

Ogranij się babo!



zabiegi, gabinet urody, SPA, zadbaj o siebie, kosmetyczka

Są takie dni w miesiącu, kiedy mijając wielkie lustro w przedpokoju cofam się i pytam kobiety stojącej przede mną skąd się do licha wzięła w moim mieszkaniu. Chwilę później w mózgu słychać ciuchuteńkie 'cyk' zapala się lampeczka, a do mnie dociera, że ta paskudna baba przede mną to niestety moje odbicie. Ogarnij się babo!

Ręka do góry, która z was tak nigdy nie miała. Te co podniosły rękę albo kłamią albo akurat musiały się podrapać po głowie bo od kilku dni zapominają o umyciu włosów :P Sorry taka jest prawda. Każda kobieta ma w swoim życiu gorsze chwile kiedy dbanie o własny wygląd schodzi zdecydowanie na dalszy plan. Sęk w tym żeby nie był to plan zbyt odległy i stan zbyt długo trwający.

Kilka dni temu koleżanka podając sprzedawczyni maseczkę do twarzy, którą zamierzała kupić, rzuciła od niechcenia: "Ciekawe kiedy ją zrobię". Coś w tym jest bo też często występuje u mnie takie zjawisko. Maseczka kupiona, wyjazd do SPA zaplanowany, ale tak jakoś mi nie po drodze. Leży i czeka aż się nad nią zlituję.

Wtedy do głosu dochodzi kobieta z lustra. Czas się ogarnąć. Może nie schudniesz w ciągu jednego wieczora do wymarzonego rozmiaru XS, ale coś dla siebie możesz zrobić. Nie masz wolnego wieczoru? Luz ja też nie. Maseczkę możesz zrobić pisząc post, czytając ukochanego bloga czy przeglądając pudelka tudzież innego owczarka. Ty siedzisz, ona działa.

Pomalowane paznokcie to podstawa. Kocham, kocham, kocham. Hybryda, żel czy zwykły lakier - koniecznie musisz znaleźć czas. Zawsze możesz malować paznokcie i czytać ulubionego bloga ;) Poza tym fryzura. Tu mam spory problem bo odkąd zapuściłam włosy, fryzjer widuje mnie wybitnie rzadko. Jeśli też tak masz to pamiętaj nie zwalnia cię to od tego żeby nawet w domowym zaciszu nie wyglądać jak czupiradło. Mówisz, że długo schną? Zawsze możesz w tym czasie czytać ulubionego bloga :)

No i na koniec ten słynny dres. Wiecie, że ja chyba nigdy nie miałam w szafie kompletnego dresu? Niestety zdarza mi się, jak każdej z was, czasem używać argumentu: Bo w domu mnie nikt nie widzi. Moment, jaki nikt? A mąż, a dzieci? Rajcuje cię facet w rozciągniętych spodniach i poplamionym podkoszulku? Brrrr...masakra. No właśnie. Więc dlaczego fundujesz takie widoki swojemu facetowi? Myślisz, że on ma takie skłonności? Nie sądzę. Wywal dres załóż coś co nie będzie przypominało worka pokutnego i zobaczysz jaki będzie efekt....tylko...nie czytaj wtedy ulubionego bloga ;)

Acha i jeszcze jedno. Jesień to nie jest powód żeby wyglądać szaro, buro i nijako. Jesień jest piękna, kolorowa i bogata. Wy też takie bądźcie :)

23 komentarze:

  1. Noooo...sporo w tym racji :) Odkąd siedzę w domu (10 miesięcy) rzadko wyskakuję z dresu. Ale za to jaki jest zachwyt w oczach Dużego jak ubiorę się np żeby wyjść z nim na zakupy :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tu się z Tobą nie zgodzić! A lustro to ty chyba masz felerne, jak Boga kocham.
    Swoja drogą szykuje post, gdzie wymymłane dresy, również będą na tapecie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eli ty to na bank nie masz dresów, zresztą ty to nawet w dresie i to wymemłanym będziesz wyglądała szałowo. No ale ładnemu we wszystkim ładnie :)

      Usuń
    2. Zaskoczę Cię, mam dresiska i w nich łażę non stop! :D

      Usuń
  3. Do tej pory jak spotykałam zadbane kobiety, myślałam sobie, że muszę się wziąć za siebie - żeby w każdej sytuacji wyglądać dobrze i codziennie wzbudzać zachwyt w swoim mężczyźnie. Na myśleniu się kończyło...na szczęście w ostatnim tygodniu wzięłam się za siebie, pełna mobilizacja - teraz częściej jestem wymalowana niż nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, ale ty to jesteś ten sam typ co Eli, obie potwierdzacie zasadę, że ładnemu we wszystkim ładnie.

      Usuń
  4. Właśnie spojrzałam w lustro... Cholera, u mnie też jakaś obca baba... Na dodatek nie w dresie a w piżamie :) Na głowie ma tłuste siano, a pod oczami sińce. Lakier na paznokciach zdrapany w połowie. O nie, zaraz ją wywalę na zbity łeb ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wczoraj byłam 3h u fryzjera! SZAŁ... czuję się ogarnięta :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie wyskoczyłam z dresu :) ja ostatnio patrząc w lustro, jakiś głos do mnie przemawia ,,zrób coś z włosami" pora chyba zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie ten głos też mówi, ale jak pójdę coś zrobić to będzie mnie kusić żeby ściąć na krótko,a to nie jest dobre wyjście :)

      Usuń
  7. ja mam spodnie bojówki czarne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zamiast dresu kupiłam sobie bojówki do chodzenia po domu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę się przyznać, że pomimo iż jestem mamą od 6 lat, to jeszcze nigdy po domu nie chodziłam w dresie :) Ale włosy to częsty dramat, a o paznokciach nie wspomnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie praca jakoś zmobilizowała. W dni robocze wyglądam nawet jak człowiek. Na jesień czuje się właśnie jakaś bardziej chętna do działania :) Dresy- won! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi :) Ja co rano muszę w miarę wyglądać jak człowiek żeby dzieci w p-lu nie straszyć, zresztą jak się ogarnę to sama ze sobą lepiej się czuję :)

      Usuń
  11. No ja na ten przykład uwielbiam dresy - serio!:) Ale nie rozciągnięte, poplamione i szaro-bure, a właśnie stylowe, kolorowo-jażeniowe i całkiem dopasowane:) Co więcej - uwielbia mnie w takich mój małżonek;) Mi też marzy się SPA, albo jakaś kosmetyczka chociaż, ale cóż, jak się nie ma co się lubi... I wyobraź sobie, że właśnie siedzę sobie z masecką z zielonej glinki na twarzy, oglądam jednym okiem mecz Polska-Szkocja (mąż ma wychodne, więc oglądam sama, a on przynajmniej nie widzi tej zielonej kupy na mojej buzi), dziecko śpi a ja drugim okiem czytam ulubionego bloga:) Da się:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to się nazywa perfekcja :) Tak trzymać :)

      Usuń
  12. Fryzjer u mnie raz w miesiącu a co do deserów to chyba faktycznej masz rację czas się ogarnąć chociażby dla męża :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Co racja to racja ;-) wyskoczyć z dresów i zobaczyć ten błysk w oczach ukochanego to jest to co kocham ;-) fryzjer sie kłania u mnie, bo choc kolor naturalny to nie ma to jak reka fryzjera i strzyżenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. ogarnij się babo - dobrze napisane. Przemknełam przez przedpokój, zobaczyłam cień, cień kobiety, zadrżałam. Cofnełam się - ach to ja ! ale to nie z przestrachu nad wizerunkiem, ale przez pośpiech. Bo czasu brakuje non stop. Ale takie domowe spa lub to wychodne jest konieczne aby się nie zgubic, aby zapanowac nad własnym ja, nie tyle tym z wierzchu ale tym tez wewnątrz.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP