26 stycznia 2016

Oddałabyś je? Bo ja tak



transplantacja

Mimo, że już tyle lat jesteśmy razem, że jesteśmy ze sobą nierozerwalnie połączeni, na śmierć i życie to nie jestem z nimi jakoś emocjonalnie związana. Zdaję sobie sprawę, że muszę o nie dbać, troszczyć się, ale nie czuję w tym wszystkim do nich jakiegoś specjalnego przywiązania. Wiem, że jeśli nadarzyłaby się okazja żeby się z nimi rozstać zrobiłabym to bez wahania. 

Problem polega na tym, że kiedy będzie okazja żeby je oddać raczej nie będę w stanie powiedzieć: "Ok bierzcie, mi nie są potrzebne, dośc się nimi nacieszyłam". Dlatego o oddaniu ich powinnam pomyśleć już teraz, na spokojnie, kiedy jest na to czas. Skoro nie łączą mnie z nimi uczucia, a wyłącznie więzy krwi to nie widzę powodu żeby zostawały ze mną na zawsze.

Polskie prawo w zasadzie idzie mi na rękę. Nie muszę składać żadnych deklaracji czy oświadczeń, wystarczy, że nie zastrzegłam ich sobie na własność i poinformowałam o swojej decyzji rodzinę. Mój mąż wie, że ich nie chcę, że może komuś się przydadzą, że ktoś dzięki nim będzie szczęśliwy. Wie, że musi uszanować moją wolę. Swoją decyzją nadaję sobie super moc, moc uzdrawiania.

A ty oddałabyś swoje?



26 stycznia - ogólnopolski dzień transplantacji, obchodzony w rocznicę pierwszego udanego przeszczepu nerki w 1996 roku w I Klinice Chirurgicznej Akademii Medycznej w Warszawie
(na podstawie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Transplantacji)

"Według polskiego prawa każda osoba zmarła może być uważana za potencjalnego dawcę tkanek i narządów, jeśli za życia nie wyraziła sprzeciwu.
Lekarze, pod opieką których był zmarły, informują zwykle rodzinę o śmierci i zamiarze pobrania narządów do przeszczepienia, lekarze pytają rodzinę czy zmarły za zycia nie wyraził sprzeciwu ustnie w obecności świadków, lekarze nie muszą prosić rodziny o wyrażenie zgody na pobranie narządów."

(źródło: http://www.poltransplant.org.pl/QA.html )









29 komentarzy:

  1. Szczerze... To nadal nie wiem czy dałabym radę się zdecydować i oddać jakiekolwiek organ. A już wiele raz przechodziło mi to przez myśl. Ciężki orzech do zgryzienia. :--(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdyby przyszło decydować Tobie byłoby już wszystko jedno ;), a wg polskiego prawa kiedyś trzeba było zadeklarować chęć przekazania organów, teraz trzeba zastrzec, że się tego nie chce.

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, że o ile oddaję krew, wpisałam się na listę dawców szpiku to do narządów jestem jakoś emocjonalnie przywiązana... Chociaż, jeśli jest jak piszesz, to mój mąż będzie wiedział co robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że zdecyduje się tobą podzielić ;)

      Usuń
  3. często się nad tym zastanawiam, ale tak, oddałabym!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, nawet mam deklarację w portfelu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie napisane ;) oddam wszystko, absolutnie ... Nawet staram sie o to dbać, by kiedyś jeszcze sie przydało ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie powiem... tekst zrobił swoje! Podejrzewałam, że chodzi o coś innego niż dzieci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci to co najwyżej dziadkom na kilka godzin, ale nie za często :)

      Usuń
  7. Oddam. We Francji podobno wystarczy poinformowac bliskich o swojej decyzji. Twoj tekst sprowokowal mnie do zbadania sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce kiedyś trzeba było złożyć deklarację teraz każdy jest potencjalnym dawcą. Jeśli ktoś nie chce przekazać organów musi to zastrzec. Niestety zwyczajowo pyta się rodzinę, a z tą różnie jak wiemy bywa.

      Usuń
  8. Tak. I tak zgniję, więc może chociaż na coś więcej niż pożywkę dla bakterii się nadam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz rację, że to ciężki temat. Nie raz się nad nim zastanawiałam, ale jeszcze nie podjęłam decyzji, chyba najwyższy czas do tego wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bez wahania mogę powiedzieć, że oddam. Po co mi jeśli nie będę chodziła po ziemi. Komuś mogą życie uratować. Nie widzę sensu żeby robaki w piachu robiły sobie z nich bistro jeśli narządy mogłyby pomóc komuś w potrzebie :) Dla mnie prosta sprawa i raczej większość rodziny już jest tego świadoma :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie wczoraj rozmawiałam z mężem na ten temat, stwierdziłam że jeśli kiedyś coś... to niech biorą co będzie potrzebne. Na tamtym świecie mi się nie przyda a tutaj może komuś uratować życie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  12. jeśli chodzi o moją osobe mówię po stokroć TAK.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozmawialiśmy o tym z mężem milion razy i oboje się zgadzamy, że jeśli tylko coś się nada, niech biorą. Choć szanuję zdania ludzi, którzy myślą inaczej na ten temat, to nie rozumiem ich. Jeśli można uratować czyjeś życie, ludzkie życie, to nie ma się nad czym zastanwiać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja powiedziałam mojej rodzinie, że w razie czego niech oddają. Mój mąż to oczywiście skwitował- pytanie czy ktoś będzie chciał, bo on mu będzie współczuł do końca życia- taki żarcik mały w jego wykonaniu. Jestem za. Po co mi te organy później- już nie będą potrzebne, a komuś mogą uratować życie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój mąż wie, że oddałabym. Zawsze się złości jak o tym mówię, że po co takie czarne scenariusze wymyślam. A temat jednak trzeba podjąć. Nie ważne, że trudny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie, że wspierasz takie akcje! Ja również poinformowałam rodzinę, że chciałabym być dawcą. Miła jest myśl, że nawet po śmierci mogę pomóc innym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja będę żyła jakieś 80-90 lat, jak coś się jeszcze będzie nadawało to niech biorą. Poza mózgiem. Reklamacji i tak by nie rozpatrzyli :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. To była moja pierwsza 18-nastkowa decyzja. Mama pukała mi w głowę, chłopak przewrócił oczami, a ja od tamtej pory trwam sobie w tym postanowieniu i chyba wszyscy ją zaakceptowali:).

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak oddam i tak mnie kiedyś zjedzą robaczki, a tak uratuje czyjeś życie 😉

    OdpowiedzUsuń
  20. Ode mnie niech biorą, co się nada, resztę spalić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. jesli tylko coś się przyda to niech biorą :) dobry tekst i patrz ile komentarzy ;) i wszystko jasne <3

    OdpowiedzUsuń
  22. mam za sobą już 3 operacje pod narkozą. mój mąż twierdzi, że powoli wyprzedaje moje organy za każdym razem kiedy jestem usypiana, więc nie wiem, czy byłoby co oddać :D a tak poważnie pomagam jak umiem, udzielam się charytatywnie, oddaję 1% podatku, wpłacam pieniądze na różne fundacje, wspieram WOŚP, ale temat oddania organów wciąż jest dla mnie dość trudny, choć tak jak piszesz nie będę ich przecież potrzebowała.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jasne że bym oddała, mi i tak wtedy nie będą potrzebne, a komuś mogą życie uratować ; )

    OdpowiedzUsuń
  24. Na pewno mogą sobie zabrać co się przyda kiedy mi już nie będą potrzebne :) Za życia jestem w stanie poświęcić się tylko dla córki i męża :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP