8 kwietnia 2016

Kolorowanki dla dorosłych - hit czy kit


Nie ma człowieka, który od czasu do czasu nie miałby potrzeby żeby wcisnąć sobie reset i wcale nie mam tu na myśli takie małego przycisku na komputerze. Bez względu na to co robimy w życiu i kim jesteśmy (nawet jeśli jesteśmy matkami,a  jak wiadomo matka to najwytrzymalszy organizm na ziemi) musimy co jakiś czas się zrelaksować bo stres to nasz najwierniejszy przyjaciel. Metody każdy ma różne i na każdego działa co innego. Od jakiegoś czasu modne są kolorowanki dla dorosłych. Postanowiłam więc sprawdzić czy rzeczywiście jest to taki hit czy kit.


Z niecierpliwością czekałam aż kurier dostarczy paczkę, w której między innymi miały się znajdować moje pierwsze kolorowanki, a dokładniej rzecz biorąc "Miasta fantastyczne" Wydawnictwa Egmont. Podekscytowana rozpakowywałam paczkę, obejrzałam kolorowanki i...odłożyłam na półkę. Zdradzę wam, że na tej półce leżały bardzo długo, a mi jakoś szybko ulotnił się początkowy zapał. 

Długo trwało zanim postanowiłam zmierzyć się  z pierwszą kolorowanką. Moje kolorowanie trwało odwrotnie proporcjonalnie do tego jak długo się za nie zabierałam. Co tu dużo mówić porzuciłam moje dzieło po kilku minutach  i ponownie odłożyłam na półkę żeby dojrzeć do drugiego podejścia.
Nie muszę chyba pisać, że to dojrzewanie również trwało dość długo, w końcu jednak wyposażona w duże opakowanie kredek (czyt. podwędziłam najlepsze kredki chłopakom) postanowiłam absolutnie się zrelaksować.


"Miasta fantastyczne" to kolorowanki pełne niesamowitych miejsc, również autentycznie istniejących. Część z nich jest w formie mandali i taką też kolorowankę wybrałam na początek. Po dosłownie pięciu minutach rozbolała mnie ręka i doszłam do wniosku, że zdecydowanie za mało piszę tradycyjnym długopisem, a  od pisania na kompie zanikają mi mięśnie ;) Po dziesięciu minutach mimo bólu ręki zaczęłam powoli załapywać o co w tym chodzi, a po piętnastu ciężko było mi się oderwać.


W związku z powyższym czy według mnie kolorowanki dla dorosłych to hit czy może jednak kit? Przede wszystkim nie jest to sposób na relaks - przynajmniej dla mnie. Zdecydowanie bardziej wolę maseczkę na twarzy i 'niecnierobienie' albo dobrą książkę. Jednak jest to fantastyczny sposób na odstresowanie. Precyzja z jaką trzeba kolorować poszczególne elementy zdecydowanie każe się uspokoić i koi nerwy, a cały nagromadzony stres po pewnym czasie się ulatnia. Do tego zdecydowanie wciąga i ciężko się oderwać (pomimo bólu ręki;) )

Niestety kolorowanki mają jedną wadę, są potwornie czasochłonne i naprawdę ciężko jest mi wygospodarować na nie czas. Musiałabym wybierać między blogiem, a kolorowanką -  więc wybór jest oczywisty :) Tym niemniej na pewno nie odłożę ich już na tak długo na półkę :)


10 komentarzy:

  1. Ja wczoraj stworzyłam swoje pierwsze dzieło :) Przybory piśmiennicze potrzebne do tego czyny zakosiłam mężowi. Sutek był taki, że mimo iz było późno a ja padałam na twarz siedziałam do póki nie skończyłam. Potwierdzam, że bardzo czasochłonne ale satysfakcja z ukończonego dzieła jest wielka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę się zaopatrzyć w pisaki bo moje stare ręce jednak nie wytrzymują przy kredkach.

      Usuń
  2. Moje kolorowanki na razie porzuciłam właśnie z tego względu - są czasochłonne, a ostatnio tego czasu mi brakuje. Co nie zmienia faktu, że faktycznie uspokajają, pozwalają nie myśleć o niczym innym. Przy czym, jak się zacznie, to trudno się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje chyba poczekają na wakacje i dłuuuugie letnie wieczory, albo na czasy kiedy mojego bloga już zupełnie nikt nie będzie czytał :)

      Usuń
  3. Ja tam lubię kolorowanki bez względu an to czy są dla dzieci czy dla dorosłych :)))) Nim młoda poszła do przedszkola, całymi godzinami razem kolorowałyśmy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci tak kolorują, że matka jak to widzi to płacze. Talent do rysowanie mają po tatusiu, ja na pewno do tego żadnego genu nie przyłożyłam :)

      Usuń
  4. Ja kupiłam swoją pierwszą półtora roku temu..z czystej ciekawości" #ocotylekrzyku? ", zrobiłam ją w 4 miesiące, przeważnie kredkami, ale zobaczyłam jak mi sie ręka panicznie męczy to przerzuciłam się na flamastry i mazaki, nie dośc że szybciej idzie, żywsze kolory i pieknie wyglądają, to się tak człowiek nie męczy.Choć wymaga to kupienia i jednak sporego szukania w internecie takich kolorów, aby było jak najwięcej różnych barw, no i mazaka się nie zatemperuje, ale chociaż się nie łamią ;) Teraz jestem w środku "japońskich inspiracji" :) Nie zaczynam jednej jak drugiej nie skonczę, mam taką zasadę. Czy zredukowało to mój stres? Nie sądzę, ale sposób na spotkanie sie z ludźmi i spedzenie miło czasu - genialny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za twoją radą chyba tez kupię flamastry bo rzeczywiście przy kredkach wysiadam, a dokładniej moja ręka :)

      Usuń
  5. Dla mnie kit, nigdy nie lubiłam kolorować. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż podsumował je mniej więcej tak samo :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP