25 października 2016

Pani Natalio, ja też nie chcę trzeciego dziecka.


Napisałam post. Post, który przeczytały dziesiątki tysięcy osób. Post, który miał setki udostępnień i pod którym pojawiło się mnóstwo komentarzy. Post, który był moim małym, czarnym protestem. Który wyrażał to, co czuję, co myślę i to jak solidaryzuję się z tymi, którzy w czarnym proteście wzięli udział. Dziś w pewien sposób żałuję, że ten post powstał.


Czarny poniedziałek był dniem, kiedy setki tysięcy kobiet odważyło się wyjść na ulicę w obronie swojej godności, swojego życia i swojego ciała. Zjednoczone w jednym postulacie, w walce o możliwość decydowania o samej sobie, w walce o godne istnienie swoje i swoich nienarodzonych dzieci. Chciałyśmy tylko mieć wybór. Wybór w sytuacjach, kiedy życie nie układa się tak, jakbyśmy tego chciały i pokazuje nam wielkie fuck you. W sytuacjach, kiedy stajemy przyparte do muru bezsilności, kiedy rozsypują się marzenia i plany, kiedy zamiast nowego życia stajemy przed obliczem czyhającej śmierci. Nie szłyśmy po to, by móc zabijać, ale po to, by móc wybrać. Nie śmierć, ale życie, godność i bezpieczeństwo.

Dziś po trzech tygodniach od tamtego poniedziałku czuję, że z tamtym czarnym protestem stało się coś niedobrego. Może to tylko moje odczucie, może przesadzam, może jestem zwyczajnie zmęczona ciągłym wałkowaniem tematu w telewizji. Jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że z walki o godność pozostała już tylko polityczna przepychanka. W czarnym proteście z trzeciego października była siła kobiet, w tych obecnych....choć z wieloma postulatami się zgadzam...czuję zbyt dużo agresji.

Przeczytałam wywiad z Panią Natalią Przybysz. Pani Natalio ja też nie chcę trzeciego dziecka. Mam cudowne, poukładane życie, dwójkę dzieci, spokój i dziesięć metrów kwadratowych mieszkania mniej niż Pani. Książki w naszym domu też zajmują mnóstwo miejsca, dziś kurier przyniósł kolejne i pojęcia nie mam, gdzie je położę. Mamy też zabawki, całe mnóstwo. Nie chcę też tak jak Pani wracać do pieluch, bo wreszcie mogę zostawić dzieci z mężem i wyjść z koleżankami czy wyjechać na weekend. Wreszcie mam czas dla siebie i mam czas myśleć o sobie. Jest dobrze, spokojnie i wygodnie. Jednak gdyby los, Bóg, matka natura, czy zwyczajny pech postanowił mi to życie przewartościować, zburzyć mój wreszcie odzyskany spokój i w ten nasz czteroosobowy świat nagle wrzucić kolejne życie to poprzekładałabym te cholerne książki i zabawki.
 
Jest mi smutno. Smutno, bo z takim podejściem się nie solidaryzowałam i z takim podejściem nie utożsamiałam czarnego protestu. Gratuluję odwagi, bo z pewnością trzeba ją mieć, żeby publicznie powiedzieć to, co powiedziała Pani. To prawda, takie rzeczy się dzieją, ale nikt o tym nie mówi.  Jednak... chyba nie o taki PR chodziło. Nie mogę się wypowiedzieć za innych, ale po komentarzach pojawiających się w internecie stwierdzam, że masa kobiet poczuła się zwyczajnie oszukana, też się trochę tak poczułam. Większość z nich nie wyszła w zimny październikowy poniedziałek po to by dziś utożsamiano je, z tym że stawiają wygodną egzystencję ponad życie.
 
Nie mi Panią oceniać i daleka jestem od tego. Nikt mnie nie upoważnił do rzucenia kamieniem i nie zamierzam pełnić funkcji cudzego sumienia. Mam jednak żal, taki prywatny, taki mój, bo ja jako kobieta, która pod czarnym protestem podpisała się obiema rękami, nie chcę być utożsamiana z takimi wyborami i z taką wolnością wyboru. Wypuściła Pani swoją piosenkę z hasztagiem #czarnyprotest, może się mylę, ale chyba nie o taki protest w tamten poniedziałek chodziło. 
Mi z pewnością nie.

25 komentarzy:

  1. Dokładnie! Ja też jestem rozczarowana. Przez takie zachowania cały czarny protest stracił cały swój sens.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie rozumiem zabić chore dziecko jest ok ale zabić zdrowe to już nie? To jej decyzja i jej wyrzuty sumienia które będą albo nie. Nie jestem za aborcja, jestem za wolnością i prawem wyboru bo to jest indywidualna sprawa każdej kobiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba nie do końca tak jest. Prawo do wyboru miało zagwarantować prawo do decydowania w sytuacjach ekstremalnych, w sytuacjach naprawdę ciężkich. Dla mnie posiadanie rzekomo za małego mieszkania to nie jest sytuacja ekstremalna.

      Usuń
    2. Prawo wyboru to masz wtedy jak decydujesz się bądź nie na środki antykoncepcyjne,ale wyskrobanie dziecka bo...bo mam za małe mieszkanie to już przegięcie.Dlaczego nikt nie zapyta wtedy tego dziecka w łonie,czy ma ochote być wyskrobanym czy mieszkac w przyciasnym mieszkanku hmm??

      Usuń
    3. może dlatego, że takie płody nie są nawet świadome tego, że żyją. co dopiero dyskutować o tym, czy mają wolę życia. bądź co bądź nie o to w czarnym proteście chodziło, aby pokazywać, że abrocja na życzenie 'widzi mi się' jest ok.

      Usuń
  3. zgadzam się. to cholernie przykre. mi osobiscie nie miesci sie w głowie. ale to nie moja decyzja, nie moje sumienie, nie moje zycie. ona bedzie z tym życ. ale ja tez nie taki czarmy protest popieralam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga ja też jestem daleka od oceny, po prostu tak po ludzku nie rozumiem.

      Usuń
  4. Myślę, że wiele kobiet przeżywa takie samo rozczarowanie. Szkoda, że to wszystko się dzieje, bo zaszkodzi słusznej sprawie jaką był sprzeciw wobec zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej.
    Ktoś chyba zapomniał, że poparcie obecnych przepisów i całkowitą liberalizację aborcji dzieli ogromna przepaść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że sama nie do końca zgadzam się nawet z tym kompromisem, który jest teraz, ale tak jak napisałam jest to kompromis, choć niedoskonały to chyba najlepszy z możliwych, a całkowita liberalizacja przy takim poziomie wiedzy o seksie jaką mamy w tym kraju to nic innego jak zgoda na zabijanie.

      Usuń
  5. A ja się bardzo cieszę, że się do tego protestu nie dopisałam. Wiedzialam, że to będzie kwestia czasu, aby powstaly wlasnie takie głosy i przemyślenia na temat aborcji.

    To nie moglo się inaczej skończyć, no po prostu nie moglo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie tak samo. Aż by się chciało napisać: "a nie mówiłam?".

      Usuń
    2. A ja naiwnie mimo wszystko wierzę w ludzi. I w tym proteście było dużo dobrego. Teraz niestety niewiele z tego pozostało i to jest smutne :(

      Usuń
  6. Bo od chorego dziecka jest juz tylko krok do zdrowego nie w porę.
    To równia pochyła, najpierw jedno zabojstwo jest ok, pozniej dwa a na koncu ile chcesz. Proste....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu od ciebie akurat ludzie powinni się uczyć pokory, miłości i wytrwałości. Może bardziej docenialiby ludzkie istnienie, nawet to z pozoru niedoskonałe.

      Usuń
  7. Ja również z panią się zgadzam . Jest to bardzo przykre że z walki o możliwość wyboru , decydowania o sobie w sytuacjach ekstremalnych ktoś próbuje zrobić publiczne przyzwolenie do aborcji. Chyba nie oto w tym wszystkim chodziło. Chyba że dla Pani Natalii sytuacja ekstremalna to 10 m2 za małe mieszkanie. NIE O TAKA POLSKĘ WALCZYŁY SETKI KOBIET W POLSCE I NA ŚWIECIE!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja oficjalnie nie dołączyłam do "czarnego protestu", bo nigdy nie godziłam się na aborcję z wygody, nie rozumiem jak można ją traktować jako antykoncepcję. A i takie głosy przy okazji "czarnego protestu" się pojawiały.
    Wywiad, który ukazał się w sobotę zmroził mnie i wzbudził sprzeciw. Bo nie rozumiem jak tak można. Są tacy, którzy mówią, że to jej życie i jej sprawa. No, nie, sama sprawiła, że stało się to sprawą publiczną. I dlatego ludzie mają prawo jej postępowanie ocenić według własnej miary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest co piszesz, niby jej sprawa, jej sumienie, ja nie oceniam. Jednak z drugiej strony sama wyciągnęła to na światło dzienne i jakoś ciężko mi uwierzyć, że wyłącznie z altruistycznych pobudek.

      Usuń
  9. Karola ma takie same odczucia co Ty. Nie o to i mi chodziło. Jestem rozczarowana

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja trochę tego nie rozumiem... Popieram #czarnyprotest, a chyba chodziło w nim o wolność wyboru? Nie zrozumcie mnie źle, sama z powodów przytoczonych przez p. Natalię aborcji bym nie zrobiła, ale to ja. reszta to jej wybór. Nie chcesz aborcji (nie ważne jakiej na żądanie/z powodów medycznych) to jej sobie nie rób. Wypowiedź p. Natalii w moim mniemaniu zupełnie nie zmieniła oblicza czarnego protestu. Owszem, z założenia był on przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, ale docelowo (chyba, przynajmniej w moim mniemaniu) był on również ZA wolnym wyborem, którego dokonała p. Natalia. Możemy się z nim nie zgadzać, ale bądź co bądź to integralna część czarnego protestu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tacy ludzie zawsze się znajdą, to ich decyzja i moim zdaniem powinna zostac w czterech ścianach, a nie ogłaszana światu...

    OdpowiedzUsuń
  12. w punkt, kurczę blade. myślące kobiety jeszcze istnieją.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie czarny protest to nadzieja na posiadanie wolnosci wyboru nadal i nie wazne jest to co probuja osiagnac ta nagonka telewizyjna i ta propaganda aby nasze w nim uczestnictwo sprowadzic do nic nie znaczacego wydarzenia albo sendo sprawy rozmyc pomiedzy marginalnymi nawiedzonymi "feministkami", a kobietami, ktore chca miec skrobanke na zycznie...Przeciez oczywistym jest, ze na kilkadziesiat tysiecy osob bedzie kilka ekstremalnych przypadkow, ale to nie zmienia faktu, ze kobiety w Polsce maja problem, sa wykorzystywane i niedoceniane i nie moga sie domagac podstawowych swoich praw i w razie problemu zostaja z tym same...

    Nie zapominajcie, ze zostaly poruszone w koncu powazne tematy z ktorymi borykaja sie glownie kobiety, bo faceci w razie problemu pozostawia po sobie jedynie alimenty, a nawet i tego nie mozna od nich wyegzekwowac, bo kobieta w Polsce oczywiscie zniesie wszystko i sobie "jakos poradzi"

    Tu nie ma tematu tych facetow, ktorzy zostawiaja kobiete z probleme, tutaj jest znow nagonka na kobiety, aby sedno tego wydarzenia rozmyc i pozbawic was pewnosci siebie i z waszych wypowiedzi wynika, ze im to sie udaje niestety...zniecheca was do domagania sie swoich praw i wtedy sprobuja znowu zaostrzyc ustawe - a wy skupione na kims kto wykonal aborcje z powodow dla was blachych dacie odsunac swoja uwage od rzeczy dla nas istotnych.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem zwolenniczką całkowitej liberalizacji. Dzieci muszą być chciane. Komu nie pozwala religia - nie robi, kto ma potrzebę - robi. Rolą kościoła i państwa jest takie wsparcie kobiet, by jednak chciały urodzić. Ale nigdy przymus nie prowadził do dobrych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. interesujące jest to, że aż trzeba wprowadzać skrajnie restrykcyjne prawo i zasłaniać się religią. Jeśli ktoś jest prawdziwym katolikiem, jakakolwiek aborcja nie przyszłaby mu nigdy do głowy. śmieszne, że Kościół musi aż zakazy robić i chce, by wszyscy, w tym i niewierzący, się do nich podporządkowali.

      Usuń
  15. Aborcja powinna być dostepna, każdy powinnien sie z tego rozliczyć sam. Niestety jednak, nie rozumiem jak można iść i w mediach opowiadać takie rzeczy. Ta kobieta, jest wykształcona i inteilgentna, więc myślę ze zdaję sobie sprawę z tego do czego służą prezerwatywy ! z jej słów można wyczytać 'a zaszlam se w ciążę, ale mam za małe mieszkanie, to pojechałam jeblam se aborcje i super, teraz wszyscy mnie uwielbiajacie, bo sami o to walczycie' troche chore, ale cóż nasz naród osatnio troche zwariował.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP