7 listopada 2017

Oillan, dobra zmiana dla skóry




Tak się jakoś składa, że mamy tendencję do dbania o siebie głównie wiosną, kiedy przygotowujemy się do lata i latem, kiedy to zrzucamy ubrania i zwyczajnie chcemy wyglądać świetnie. Choć żadna kobieta się do tego nie przyzna to w momencie, kiedy nastaje okres jesienno zimowy, trochę zapominamy o tym, że nasza skóra nadal potrzebuje pielęgnacji. Niezbędna jest jej regeneracja po lecie, bo jak wiadomo ostre, gorące słońce, nadmorskie powietrze, opalanie ma duży wpływ na naszą skórę oraz wymaga pielęgnacji i ochrony przed mroźnym zimowym powietrzem, które również dla naszej skóry nie jest obojętne. Coraz chętniej korzystamy również z tego, co oferuje nam medycyna estetyczna i zabiegi dermatologiczne, a to również wymaga, żebyśmy szczególnie po takich zabiegach zadbali o stan swojej skóry.

Dla mnie najważniejsze jest nawilżenie. To priorytet, jeśli chodzi o pielęgnację skóry twarzy. O nawilżenie dbam bez względu na porę roku. Niestety pokutuje jeszcze przekonanie, że w porze zimowej kremy nawilżające nie są najlepszym rozwiązaniem. Nic bardziej błędnego. O odpowiednie nawodnienie skóry należy dbać cały rok.

Nie przywiązuję się do kosmetyków, lubię je zmieniać i ciągle testować coś nowego, choć często mimowolnie wracam do tych sprawdzonych. Marką, która wśród moich kosmetycznych odkryć pojawia się regularnie, jest Oillan. Zaczęło się od kosmetyków dla dzieci i w sumie głównie z nimi kojarzyłam tę markę. Seria baby trafiła do nas również w porze jesienno zimowej, kiedy to u Tymka zauważyłam właśnie przesuszoną skórę. Dzięki kosmetykom Oillan Baby udało się sprawić, że problem suchej skóry zniknął, jednak nadal wracamy do nich właśnie, wtedy kiedy zaczyna się ta zimniejsza pora roku połączona nierozerwalnie z mroźnym powietrzem i sezonem grzewczym.

Po raz drugi Oillan trafił do mojej kosmetyczki latem, kiedy to gorące powietrze połączone ze źle dobranym podkładem do twarzy wysuszyły moją skórę na wiór. Czułam się, jakby moja skóra twarzy miała się nagle cała złuszczyć, to było koszmarne uczucie. Wtedy przypomniałam sobie o serii Oillan Active, a mała buteleczka z bioaktywną emulsją S.O.S dosłownie uratowała moją twarz.

Tym razem poszukując kosmetyków, które dobrze nawilżałyby skórę twarzy w okresie chłodów postawiłam na Oillan Balance i postanowiłam po raz kolejny zaufać tej marce.

Producent rekomenduje, że kosmetyki Oillan Balance przywracają fizjologiczną równowagę skóry i wspomagają naturalny system ochronny skóry. Zaleca stosowanie kosmetyków z tej serii w przypadku schorzeń dermatologicznych oraz po wspomnianych na początku zabiegach dermatologicznych i tych z dziedziny medycyny estetycznej. Co ważne kosmetyki nei zawierają parabenów, barwników, kompozycji zapachowej, mydła, SLES/SLS.

Zachęcona takimi obietnicami wzbogaciłam swoje zasoby kosmetyczne o kremową emulsję do mycia twarzy, multiregenerujący krem pod oczy i na powieki oraz hydro-aktywny krem do twarzy.


Wszystkie trzy kosmetyki mają naprawdę delikatny, prawie niewyczuwalny zapach co zdecydowanie jest ich zaletą, zwłaszcza że serię tą można stosować również u dzieci powyżej 3 roku życia. Wszystkie charakteryzuje również wysoka wydajność pomimo codziennego użytkowania. Emulsja do mycia twarzy delikatnie myje i oczyszcza twarz z resztek makijażu i codziennych zanieczyszczeń, a przy tym nie pozostawia na skórze uczucia suchości i ściągnięcia. Wystarczy naprawdę niewielka jej ilość, żeby umyć twarz dokładnie. Gdybym miała się przyczepić, to wolałabym opakowanie w formie butelki z pompką niż tubę, ale to wyłącznie moje widzimisię :)

Krem do twarzy na początku trochę mnie zaskoczył, niekoniecznie pozytywnie. Oczekiwałam lekkiej, delikatnej konsystencji, a przy pierwszym kontakcie krem wydał mi się wręcz tłusty (możliwe, że to skutek zawartości masła shea). Tak samo było, kiedy postanowiłam nałożyć go na twarz. Jednak początkowe uczucie 'tłustości' ustąpiło dosłownie po chwili uczuciu nawilżenia i komfortu. Krem sprawia, że skóra po kilku minutach wygląda lepiej, staje się bardziej odżywiona. Jest to bezcenny efekt zwłaszcza wtedy kiedy rano nie mam czasu na nic więcej niż umycie i nakremowanie twarzy, a bez tego przypominam zombie. Krem również idealnie nadaje się pod makijaż. Jedyne czego mi w nim brakuje to filtr UV (chyba że producent o nim nie wspomina).




Najbardziej zaniedbywanym kosmetykiem przez kobiety jest krem pod oczy. Podejrzewam, że gdybym zapytała kobiet, które znam czy używają tego kosmetyku, większość odpowiedziałaby, że w ogóle. Przyznam się szczerze, że i mi zdarza się go pomijać w codziennej pielęgnacji. Oczywiście tłumaczę to brakiem czasu i innymi bzdurami, które są kompletnie bez sensu, bo ile tak naprawdę potrzeba czasu na to, by zaaplikować taki krem? Chwilę. Staram się jednak dbać o to, żeby to pomijanie było jak najrzadsze, bo prawda jest taka, że powinien być to jeden z podstawowych kosmetyków pielęgnacyjnych. Skóra pod oczami jest bardzo cienka, przez co szczególnie narażona na pojawianie się pierwszych oznak starzenia. Multiregenerujący krem pod oczy i na powieki spełnia idealnie swoje zadanie. Regeneruje i nawilża skórę wokół oczu (tak, przestajesz wyglądać, jak zombie), łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Mam jednak porównanie z hydro-aktywnym żelem pod oczy z tej samej linii i muszę szczerze przyznać, że osobiście zdecydowanie bardziej odpowiada mi konsystencja żelu niż kremu, choć z drugiej strony, krem wchłania się szybciej i jeśli chcemy zaraz po aplikacji zrobić makijaż, to krem będzie lepszym rozwiązaniem. Oba kosmetyki mają również odmienne działanie, więc każda z was musi wybrać ten, który lepiej będzie dostosowany do jej potrzeb.

3 komentarze:

  1. Kiedyś nie lubiłam tej marki, dziecięce kosmetyki się u nas z tej firmy nie sprawdziły, ale jestem pozytywnie zaskoczona tą serią dla kobiet :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o!!! Mój ulubiony kremik! Piętkę nim smaruję.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu uwielbiam ich kosmetyki! Stosuje sama na sobie, najpierw podkradałam córce, a teraz mam takie dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP