8 grudnia 2017

O tym nie rozmawiaj z Blogerem




Masz znajomego blogera? Spoko. Ludzie dzielą się na tych co mają i na tych co się do tego nie przyznają. Z tym, że tych drugich jest zdecydowana większość. Zawód 'bloger' generalnie kojarzy się, źle. No bo co to za praca, takie pisanie o dupie Maryny, każdy głupi by potrafił. No i właśnie nadepnąłeś koledze blogerowi na odcisk bo są rzeczy, o których lepiej milczeć. Czego więc nie mówić blogerowi i o co nie pytać?

1. Blogi to taka sobie pisanina dla gimbazy

Ok, jeśli nadal nie udało ci się skończyć gimnazjum to wysoce prawdopodobne, że rzeczywiście twoi znajomi blogerzy to młodociani grafomani, którzy z nudów próbują zaistnieć na siłę w necie niekoniecznie wyszukanymi tekstami. Jeśli natomiast okres nastoletni masz już dawno za sobą to powinieneś już wiedzieć, że blogi tworzą przeróżni ludzie i choć większość  z nich to rzeczywiście grafomania, można również wśród tej intelektualnej sieczki znaleźć perełki w postaci blogów eksperckich, opiniotwórczych czy też zwyczajnie pisanych fajnym językiem z tekstami idealnie nadającymi się do porannej kawy.

2. Bloger. Ekspert od wszystkiego za pięć groszy.

Nie zarzucaj tego znajomemu blogerowi, ale powiem ci w tajemnicy, że jeśli tak myślisz to niestety (bądź stety) muszę się z tobą w pewnym sensie zgodzić. Poziom ekspercki szczególnie zauważalny jest na blogach parentingowych ( to te takie o dzieciach) ;) Eksperci od odpieluchowania, odsmoczkowania, odstawienia od piersi, od odporności, od wychowania, od zatwardzenia, rozwolnienia, niejedzenia itp. Czasem jak widzę niektóre 'eksperckie' tytuły postów, to mam ochotę oddać im na wychowanie moje dziecko. Nie mam nic przeciwko żeby bloger polecił mi książkę, kosmetyk,  mopa do podłogi czy klapę do kibla, ale niech mi nie mówi w jakiej pozycji mam na tym kiblu srać i że to jedyna słuszna pozycja bo inaczej pochłonie mnie ogień piekielny. 'Ekspertów od wszystkiego' omijam z daleka.

3. Bo wy wszystko macie za darmo

No baaa, kurierzy walą drzwiami i oknami, a  firmy to się wręcz zabijają żeby takiemu blogerowi dać za free swoje produkty. Otóż moi drodzy nie wiem jak was, ale mnie życie nauczyło, że nie ma nic za darmo i blogerzy również podlegają bezwzględnie tej zasadzie. Nikt nikomu niczego za darmo nie daje. Jeśli bloger otrzymuje jakiś produkt to godzi się wykonać za niego określoną pracę. Tak, moi drodzy blogowanie to praca (no chyba, że piszesz sobie internetowy pamiętniczek) i nikt tu nikomu prezentów nie robi, a nawet jeśli rzekomo robi to i tak oczekuje czegoś w zamian. Zresztą warto mieć też na uwadze, zwłaszcza jeśli stoi się po przeciwnej stronie mocy, że bloger to nie instytucja charytatywna i nie będzie odwalał ciężkiej roboty za jeden uśmiech.

4. To ile ci tam płacą za to pisanie?

Pytanie morderstwo. Jeśli je zadałeś, to właśnie zamordowałeś tą znajomość. Pytasz każdego znajomego ile zarabia? Raczej nie. W takim razie blogera też nie pytaj bo to, że jest blogerem nie oznacza, że musi się  ze swoich zarobków publicznie spowiadać. Jedyne miejsce gdzie wyspowiadać się musi to Urząd Skarbowy, a tobie drogi kolego nic do tego.

5. Jesteś blogerem? To pewnie ci się nudzi.

W sumie to nie pamiętam kiedy ostatnio mi się nudziło, ale jeśli już jakimś cudem wprowadziłam się w taki stan uniesienia to wykorzystuję go na sen, zrobienie maseczki, zamknięcie się w kiblu w samotności. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale bloger to nie jest rodzaj masochisty, który uwielbia siedzieć po nocach przed kompem i zamieniać swoje mieszkanie w studio fotograficzne. Owszem blogowanie to pasja i to od niej zaczyna się przeważnie pisanie bloga, ale jeśli traktuje się to poważnie to prędzej lub później zamienia się to w pracę, a praca jak wiadomo nie idzie w parze z nudą. Robimy to, bo daje nam satysfakcję, spełnienie, radość i PLNy - w tej kolejności.

6. To o czym piszesz? O dzieciach?

Na *uj pytasz, skoro sam sobie odpowiadasz? Kocham moje dzieci najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie bez nich życia, ale nie wiem dlaczego ludzie z góry zakładają, że macierzyństwo robi kobietom z mózgów galaretę i poza tematami okołodziecięcymi na żaden inny nie są już w stanie się wypowiedzieć. Swoją drogą ciekawe jest zjawisko, że tata piszący o dzieciach jest 'so sweet', a mama pisząca o dzieciach jest 'głupią kurą domową'. No, ale wracając do pytania. Nie nie piszę wyłącznie o dzieciach. Owszem są pewną składową treści na moim blogu bo są nierozerwalnie związane ze mną i z moim życiem, ale naprawdę wraz z porodem nie wydaliłam mózgu i można na blogu poczytać też 'dorosłe' tematy.

7. A nie chcesz iść do pracy?

Dziękuję już mam! Na razie mi styka. (patrz pkt.3)

8. Co to za praca blogowanie?

Nie no żadna. Praca na kasie w Biedrze to też nie praca. Tak samo jak praca copywritera, marketingowca, informatyka, sprzedawcy w Macu i wiele innych. Praca jest wtedy jak się weźmie do rąk łopatę i zapier*la po 10 godzin dziennie w pełnym słońcu albo przy siarczystym mrozie. Wtedy jest praca. Cała reszta to leży brzuchem do góry i nic nie robi.

 9. Wiesz, że ja śledzę twój fanpage?

Taaaa jasneee. Nie zalajkowałeś ani jednego postu, nie napisałeś nawet pół komentarza, ni cholery nie wiesz co ostatnio wrzuciłam więc kochany fejsbuczek dawno już albo ci odlubił mój fanpage albo ci go zwyczajnie nie pokazuje. Takie życie - nie korzystasz, nie masz. Tylko chociaż nie kłam kochanie ;)

Dziesiątego punktu nie będzie, zamiast niego zdradzę wam tajemnicę, że z blogerów są naprawdę fajni ludzie, którzy mają pasje, są otwarci, kontaktowi, nie gryzą, a  nawet przejawiają przebłyski inteligencji.  A może koleżanki i koledzy w przypływie dobrej woli pochwalą się w komentarzach jakie inne kwiatki usłyszeli na  temat swojego blogowania? :)



6 komentarzy:

  1. Sugestia znajomej- bloga piszesz, to nic takiego każdy głupi może. Byś napisała do gazety, a nie taki pamiętniczek :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, już miałam zamiar zacząć się przyznawać znajomym do mojego blogaska, ale właśnie wyobraziłam sobie, że muszę odpowiadać na te wszystkie pytania 😡 Chyba już wolę etykietkę kury domowej na utrzymaniu męża niż blogierki, która całymi dniami nic nie robi tylko z nudów pisze bloga 😂

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst😀 i jakże prawdziwy😀 jak powiedziałam mamie, że zakładam bloga, spytała tylko czy mam czas pisać pamiętnik, także ten...😀

    OdpowiedzUsuń
  4. Śledzę Twój fanpage - ale to prawda. Tylko po to, żeby Cię inwigilować, klikanie lajków jest zbędne 😂😂😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy zaczęłam pisać swojego bloga i wysłałam link do przyjaciółki to zaczęła się wykręcać że nie ma czasu, zapracowana itp. Więc powiedziałam jej że może przeczytać w przerwie na lunch albo po pracy. Temat zdechł. A teraz jestem przekonana że nie czytała ani jednego mojego rozdziału powieści blogowej. Wczoraj jak pisałyśmy i zapytała się co robię. Odpisałam jej że wrzucam nowy rozdział na bloga, zapytałam jej się czy podoba jej się historia i sam wygląd bloga. To odpisała: cieszę się że rozszerzasz bloga. I tyle nic. Zero. Potem przeszła do wylewania żalów na swojego narzeczonego. Z racji tego że czasami jestem wredna i złośliwa to napisałam jej aby go rzuciła skoro jej tak przeszkadza a ja wracam do poprawek rozdziału :) Foch! Napisała że prowadzenie bloga nie jest żadną wymówką. Tylko jak jej odpisałam że zapomina o jakimkolwiek kontakcie ze mną, nawet nie powie co myśli na temat historii i bloga a przychodzi wtedy gdy ma doła to co to za przyjaźń. Napisałam jej ile spędziłam czasu na napisanie powieści, zrobienia z nich rozdziałów, dodania zdjęć i poprawienia tekstu. Nie odpisała. Ale gdyby regularnie odwiedzała bloga to wiedziałaby że bardzo dużo pracy w niego włożyłam. Wszyscy myślą że napisanie historii, artykułu, posta to dziesięć minut i fajrant. Nie. Tu trzeba usiąść, zebrać myśli. Zacząć pisać. Potem poprawić tekst, dodać, odjąć, zmienić. Ja kilka razy usuwałam tekst bo był do du... zaczęłam pisać w sierpniu, piszę codziennie, po kilka godzin, nawet kilkanaście. Wstając od laptopa i idąc na spacer czuję się jakbym przepracowała nie osiem godzin a dziesięć. Zauważyłam również że rozmawia mi się lepiej z blogerami i ludźmi którzy się tym zajmują. Rozumieją moje rozterki i problemy typu: Mam wrzucić post czy nie. O czym tu napisać, co dodać. Moja przyjaciółka tego nie rozumie, jej praca w biurowcu i tworzenie rysunków jest o wiele cięższe. Napisałam jej że jak przemyśli sprawę i nabierze szacunku to mojej pisaniny to możemy porozmawiać. A problemy z narzeczonym powinna rozwiązywać z nim a nie ze mną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W zasadzie to mogłabym zrobić analogiczną listę pytań do pisarzy ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

TOP